Po jakimś czasie byliśmy pod akademią. Wróciliśmy do swoich pokoi. Dziewczyny z mojego już spały. Umyłam się i też położyłam. Rano obudził mnie John. Gdy spojrzałam na zegarek było wcześnie. Za wcześnie żeby on wstawał o takiej godzinie. Leny i Angie już nie było. Usiadłam na łóżku i przetarłam oczy. Moje włosy wyglądały jakby w nie strzelił piorun.
- Hmm co się stało że tak wcześnie wstałeś?- spytałam rozciągając ręce.
- Nic. Po prostu chęć zobaczenia ciebie- odparł i położył się obok.
- To musiałeś mnie aż budzić?- spytałam znowu.
- Mhm- mruknął i pociągnął mnie za rękę. Wtuliłam się w jego ramię. John pocałował mnie w czoło, a ja się tylko uśmiechnęłam.
Leżeliśmy dobre półtora godziny. Potem musiałam już wstać. Jakoś się ogarnęłam i zeszliśmy na śniadanie.
<John? może być?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz