Wczoraj zrobiłam sobie parę kółek biegu i zagrałam w kosza z Vanessą. Wróciłam do pokoju i zabrałam się za rysowanie, w czym nie byłam najgorsza.
-To dobrze.-Powiedział Jey, a ja wzięłam wodę i wyszłam z pokoju.
-To może najpierw bieganie?-Zapytałam.
-No dobra. Może dam ci fory?
-Nie potrzebuje.-Powiedziałam, a kiedy doszliśmy do bieżni. Zostawiłam butelkę przy ławce i zrobiłam sobie krótką rozgrzewkę.
-Gotowa?-Zapytał Jeyson podchodząc bliżej, a ja kiwnęłam głową.
-To najpierw na 60 metrów.-Powiedział i zawołał jakiegoś chłopaka, który podszedł bliżej. Stanęliśmy na linii, a chłopak dał nam sygnał do startu. Skupiłam się na biegu i w ciągu około 9 sekund byłam na mecie, a Jey koło 0,5 sekundy później.
-1:0.-Powiedziała uspakajając oddech.
Jey
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz