-Tak, jasne. – Przesunęłam się, robiąc miejsce, co było dziwnym ruchem, ponieważ sama siedziałam przy dość dużym stoliku. Zganiłam siebie w myślach za swoje głupie zachowanie.
Kilka minut siedzieliśmy w ciszy. Pokarm, który powinnam dawno spożyć, przesuwałam z jednego końca talerza na drugi, jak to miałam w zwyczaju, a chłopak dziwnie się temu przyglądał. Nie wiem, czemu, ale czułam się w tym momencie niekomfortowo. Celowo kaszlnęłam, mając nadzieję, że odwróci wzrok. I tak się stało. Zajął się swoim jedzeniem.
-Sorry, muszę już iść. – Aaron zdziwił się, ale nie próbował mnie zatrzymywać. Jak wariatka, stałam jeszcze z dwie minuty przy stole i dopiero po tym czasie ocknęłam się. – Cześć. – rzuciłam oschle. Przy drzwiach odwróciłam się jeszcze w jego kierunku i dostrzegłam, że uważnie mi się przyglądał.
<Aaron?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz