Podbiegłam do dziewczyny i złapałam ją za rękę, po czym pomogłam jej wstać.
-Bardzo boli? -Zapytałam ze znaną u mnie łagodnością
-Nie...No... Może... -Odparła i usiadła na ławce w rogu hali. Stanęłam naprzeciwko jej i spytałam z uśmiechem dla otuchy.
-Mam po kogoś pójść? A może zadzwonić po pogotowie? -Wciąż się uśmiechałam, jednak była to dla mnie niekomfortowa sytuacja... Ledwo co tu przyjechałam już stres związany ze szpitalami, urazami i... ludźmi... Najchętniej uciekłabym stąd, lecz sumienie i chęć niesienia pomocy mi na to nie pozwala...
-Apteczka jest w siodlarni, jeśli możesz...-Nie musiała kończyć, bo natychmiast wsiadłam na Danse i ruszyłyśmy galopem do stajni, tuż przed stajnią zeskoczyłam z niej i pognałam do siodlarni. Zaczęłam przeszukiwać pomieszczenie, gdy w końcu znalazłam to czego szukałam. Apteczka leżała ukryta pod dwoma siodłami, powinna być bardziej widoczna, ale nie wnikam. Pobiegłam do klaczy i jednym podskokiem wsiadłam na nią, po czym znów pognałyśmy na halę. W rogu stajni zauważyłam jakiegoś chłopaka, bacznie mi się przyglądał. Wyminęłam zręcznie jego spojrzenie i wjechałam na halę. Ponownie zsiadłam skokiem i podbiegłam do dziewczyny.
-Wybacz, ale nie znam się na tym... -Powiedziałam, ona wyciągnęła rękę, a ja podałam jej apteczkę.
Po chwili na hali znalazła się jedna z trenerek i ten chłopak. Blond kobieta podeszła do Leny i zabrała ją gdzieś, a mi kazała zabrać jej konia do stajni. Podeszłam do Grajka i chwyciłam go za uzdę, gdy podszedł do mnie czarnowłosy chłopak.
-Dobrze jeździsz... -Nie dokończył bo podbiegła do nas Danse Macabre i rozdzieliła nas prychając na chłopaka i prawie stając dęba tuż przed nim. Jednak w porę ją uspokoiłam swym głosem i poszła na miejsce.
-Dziękuję... -Odparłam z wymuszonym lecz prawdziwym uśmiechem.
Gabriel? xD
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz