Powoli wszedłem do łazienki i pstryknąłem palcami. Wdrapałem się po ścianie, złapałem rury przy suficie i całym ciałem do niego przywarłem.
- John!- krzyknąłem.
- Co?!
- Chodź tu!- po chwili do łazienki wszedł John, a ja zwisnąłem przed nim do góry nogami krzycząc. Ten przewrócił się i wrzasnął.
Złapal się za lewą pierś i uspokajał oddech, a ja złapałem rękami rury i wykonałem przewrót w tył, aby wylądować na nogach.
- Ty jebany idioto!- wrzasnął.- Co ty kurwa odwalasz?
- Nie denerwuj się pieronie...- ukucnąłem i rozczochrałem mu włosy. Ten na mnie skoczył i zaczął mnie dusić. Złapałem go za ramiona i próbowałem go odepchnąć. Nagle zacząłem udawać, że coś mi się naprawdę stało, więc puściłem go, wstrzymałem na chwilę oddech i odchyliłem głowę do tyłu. On przestał.
- Nivan... Nivan... Nivan!- powtarzał moje imię i zaczął mną trząść.- Nivan! Obudź się!- po chwili to ja na niego skoczyłem. Jego powieka zaczęła drgać.- Ty debilu!- wrzasnął, wstał i kopnął mnie w brzuch, a ja zacząłem się śmiać. Wstałem i poszedłem za nim.
- Nie gniewaj się tak na mnie...- wskoczyłem mu na plecy.
(John?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz