wtorek, 9 grudnia 2014

Od Leyci CD Jeyson'a

Trochę mnie to zabolało, nie powiem. No bo co jak co ale całowanie po przyjacielsku jest trochę dziwne. Ale dobra skoro tak uważał.
- Jedziemy na przejażdżkę? - uśmiechnęłam się do wałacha - Jedno jest pewne ty na pewno jesteś mój - poklepałam konia po szyi. Osiodłałam i wsiadłam, pojechaliśmy na odkryty parkur, przeszkody były ustawione na mniej więcej 80 cm.
- Co próbujemy? - poklepałam konia znów po szyi, kiedyś dla zabawy sobie skakaliśmy, zagalopowałam i płynnie pokonaliśmy dwie stacjonaty.
- Co za skoczek z ciebie Lider - po chwili jednak wjechałam do lasu na szlak i zagalopowałam, uwielbiałam galopować na Liderze. Czułam się jak wielki ptak.

***

Jak wróciłam rozsiodłałam konia i zaniosłam siodło do siodlarni. Widziałam kilka dziewczyn, jakichś chłopaków, przewinął mi się gdzieś obraz Jey`a. Od dawna na mojej twarzy nie gościł ten uśmiech, który tak często używałam zanim tu przyjechałam, jakby drwiący. Zaprowadziłam Lidera do boksu i zapaliłam papierosa.


<Jey?> 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz