Wyszedłem z pokoju poirytowany. To, że wcześniej przyprawił mnie o zawał to jeszcze zniosłem. Jednak to co zrobił nie było normalne. Jak można tak się zachowywać?! Wkurwiony zszedłem na dół do salonu. Usiadłem na kanapie i przyłożyłem rękę do policzka, a potem przejechałem drugą dłonią po ustach, jeszcze krew mi trochę leciała. Do salonu przyszła Angie. Spojrzała na mnie.
- Jezu John! Co się stało?! - krzyknęła.
- Spytaj swojego chłopaka. - odparłem.
- On Ci to zrobił? - spytała.
- Nie wróżka zębuszka wiesz?! - odparłem pytaniem.
Dziewczyna spuściła głowę, jednak po chwili ją podniosła. Spojrzała na mnie, poszła po coś do stołówki, przyszła z czymś w ręce. Podeszła do mnie. Podała mi to coś czym okazała się szmatka owinięta wokół opakowania od kostek lodu. Przyłożyłem do policzka, zaczęło mnie boleć, ale w końcu ból zaczął ustawać. Uśmiechnąłem się do niej.
- Idź z nim pogadać. - powiedziałem.
- No dobrze... - odparła i wstała.
(Nivan?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz