Leyci wybiegła z sali. Kurde, jednak mogłem z nią nie tańczyć. Przecież ja w ogóle nie lubię tańczyć. No ale jak trzeba to trzeba. Poszedłem jej poszukać. Znalazłem ją po kilku minutach w stajni. Stała obok boksu swojego konia. Podszedłem do niej i położyłem rękę na jej ramieniu.
- Leyci- zacząłem.
- Hm?- odwróciła głowę w moją stronę.
- Czy ty się we mnie zakochałaś?- spytałem patrząc na nią, a ona tylko odwróciła wzrok- Leyci powiedz mi.
<Leyci? prosto z mostu xd>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz