piątek, 7 listopada 2014

Od Vanessy Cd John 'a

Poszłam za chłopakiem. Redzik też najwyraźniej zwrócił swoją uwagę na klacz. 
- Hah myślisz że coś z tego będzie?- spytałam z uśmiechem głaszcząc delikatnie ogiera po brzuchu. 
- Zobaczy się- odparł i patrzył na konie. 
Po chwili parka zaczęła się w pewnym rodzaju obwąchiwać. Rossa najwyraźniej też przypadła Red 'owi do gustu. Jak to on, ogier zaczął się popisywać. Zawsze tak robił gdy chciał być w centrum uwagi. Trochę śmiesznie to wyglądało, więc zaczęłam się trochę śmiać. Po chwili zauważyłam też uśmiech na twarzy chłopaka. Staliśmy tak patrząc jak zachowują się konie. Upłynęło trochę czasu i trzeba było zaprowadzać konie do boksów. Oboje wyprowadziliśmy konie z pastwiska. W tym czasie gdy John zaprowadzał Diabella ja próbowałam jakoś zawołać Redzika. Gdy chłopak wyprowadzał klacz, ogier od razu wyszedł. Nie minęło pięć minut, a mój ogierek już zaczął szaleć. Po chwili dołączyła się Rossa. Nagle konie zaczęły kłusować w stronę polnej drogi. Przez długi czas nie mogliśmy ich połapać. Udało nam się je w końcu złapać daleko od stajni, a było już ciemno. Nogi jeszcze nigdy mnie tak nie bolały. Wsiedliśmy więc na konie i ruszyliśmy do stajni. Po drodze Red z Rossą jeszcze trochę wariowali, ale za każdym razem je uspokajaliśmy. W końcu udało nam się bezpiecznie odprowadzić do boksów. Boks Red 'a był trochę dalej od Rossy, więc ogier zaczął rżeć szukając wzrokiem klaczy. 
- No już Redzik spokojnie. Jutro znowu się zobaczycie, a teraz spać. Przyniosę ci wody i siana, a gdy wrócę masz już na mnie czekać. A jeśli nadal będziesz wariować to nie przyniosę ci twojego ulubionego kocyka- powiedziałam i przyniosłam wodę z sianem. 
- On ma ulubiony kocyk?- spytał John dając siano Rossie.
- Tak. Gdy był mały zawsze na noc trzeba było go przykrywać miękkim czerwonym kocykiem, bo inaczej nie chciał spać. Dlatego iż koc był czerwony dałam mu na imię Red- opowiedziałam historię kocyka i przyniosłam go ogierowi przykrywając gdy ten już leżał. 
Na chwilę weszłam do boksu i położyłam się na grzbiecie ogiera przykrywając się trochę jego kocykiem. Muszę przyznać że prawie zasnęłam. Po kilku minutach gdy już spał wyszłam z boksu starając się zamknąć drzwi jak najciszej. Potem wyszłam z chłopakiem.
- Nie rozpieszczasz go trochę?- spytał. 
- Nie. To może tak tylko wyglądać, ale to nie prawda. Po prostu zajmuję się nim od źrebaka i wiele razem przeżyliśmy. Jesteśmy z sobą mocno związani- odparłam z delikatnym uśmiechem idąc do akademii. 

<John?> 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz