piątek, 7 listopada 2014

Od Vanessy CD John 'a

- Hej. Wyspany po wczoraj?- spytałam. 
- Noo można tak powiedzieć- odparł. 
- Zawsze jesteś taką sknerą?- znowu spytałam spoglądając na niego i biorąc gryza kanapki. 
- Ja? Sknerą?- widać było zdziwienie na jego twarzy. 
- Tak. Nikt ci tego wcześniej nie mówił?- spojrzałam na telefon która godzina. 
- Nie. Czegoś takiego jeszcze nie usłyszałem- stwierdził 
- Hm. Najwyraźniej ludzie są dziwni- odparłam i wstałam- Zaraz wracam. Przebiorę się w coś wygodniejszego i przyjdę. 
Poszłam do pokoju. Nikogo już tam nie było. Wygrzebałam z szafy jakieś ubrania, a dokładniej taki komplet: 
Wróciłam do chłopaka. Dziewczyny z sąsiedniego stolika chichotały i szeptały do siebie patrząc to na mnie to na chłopaka. W pewnej chwili usłyszałam coś na swój temat. W prawdzie przyzwyczaiłam już się trochę do tego, ale nadal mnie to denerwowało. Podeszłam do nich i oparłam się o stolik. 
- Słuchajcie dziewczyny. Jeśli macie coś do mnie to powiedźcie mi to w twarz a nie szepczecie do siebie. Ja przynajmniej nie boję się być sobą i nie nakładam na siebie trzy razy dziennie pół tony tapety na twarzy żeby ładnie wyglądać. To jest wolny kraj i każdy może robić co chce, a wam nic do tego, więc na następny raz się zastanówcie trzy razy zanim coś powiecie- wygarnęłam ich i podeszłam do stolika przy którym siedział John. 
Chłopak najwyraźniej nie znał mnie od tej strony i nawet nie pomyślał że mogę się tak zachować.
- To jak? Idziemy do koni?- spytałam jakby nic się nie stało. 
Poszliśmy do stajni. Mój kochany Redzik już nie spał i stał z kocykiem na grzbiecie. Wzięłam koc i idąc do siodlarni złożyłam żeby jakoś zmieścił się w szafce. Dałam mu wodę i wypuściłam na padok, a potem pomogłam wyprowadzić mu jego konie. Staliśmy po kilku minutach oparci o płot znów przyglądając się zachowaniu koni. 
- Zawsze jesteś taka drażliwa?- spytał. 
- Nie, ale to już mnie zaczęło powoli denerwować że inne dziewczyny które są wymalowane jak lalki myślą że każda ma być tak umalowana i wyglądać jak one- mruknęłam- One nie potrafią zrozumieć że ja mam własny, oryginalny styl i nie używam żadnych malowideł. No, może trochę, ale nie tak bardzo jak one.. 

<John?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz