piątek, 7 listopada 2014

Od John'a - C.D Vanessy

Uśmiechnąłem się do niej. 
- Ja nie zwracam na to uwagi. Baby w stołówce na mnie się darły, że siedziałem na stoliku. Teraz sobie odpuściły. Inni potrafią tak mnie wyzywać, a i tak ich olewam. Po prostu czyjaś krytyka mnie po prostu mnie bawi. Jakby znali mnie lepiej niż ja sam siebie. - powiedziałem. 
Vanessa się uśmiechnęła lekko. Staliśmy jeszcze jakiś czas i rozmawialiśmy między sobą. W końcu zabraliśmy konie na karuzelę, aby pochodziły tak aby się praktycznie nie wygłupiały. Zaprowadziłem najpierw Rossę aby ułatwić Vanessie wyprowadzenie Red'a. Wprowadziłem klacz, a ogier dziewczyny już się wyrywał, wprowadziła go, a na samym końcu poszedłem po Diabella i go wprowadziłem...
*
Minęły z 2 godziny i poszliśmy z końmi do stajni. Zaprowadziliśmy je do ich boksów, po czym sami udaliśmy się na jakiś krótki spacer. A ten spacer okazał się dłuższy, szliśmy w stronę miasta. Zatrzymaliśmy się gdzieś na chwilę.
- Chcesz iść do miasta? - spytałem.
- A daleko jest?
- Nie za bardzo... Praktycznie akademia jest na obrzeżach miasta więc wiesz, tak za blisko to nie mamy. - powiedziałem.
Dziewczyna westchnęła.
- Jest zimno, może wracajmy?
Przytaknąłem głową i wróciliśmy do akademii.

<Vanessa?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz