niedziela, 4 stycznia 2015

Od Benjamina do Kimberly

Sprowadziłem Promesse z padoku a potem wyprowadziłem szybko Ailes'a. Jak zwykle ogier szarpał się i starał wyrywać ale po krótkim uspokojeniu go wyszedł z boksu. Wypuściłem ogiera tuż przy bramce a on od razu pogalopował przed siebie. Wróciłem do stajni, odwiesiłem kantar i uwiąz przy boksie konia po czym poszedłem do siodlarni. W wejściu do pomieszczenia stała dziewczyna, rozglądała się. 
-Ehkem. 
Zero reakcji, przewróciłem oczyma, dotknąłem ją w ramię. Momentalnie obróciła się i spojrzała na mnie z poirytowaniem. 
-Możesz się łaskawie przesunąć. 
Mruknąłem a ona uniosła brew i z wielką niechęcią przepuściła mnie. Wziąłem sprzęt Promesse po czym skierowałem się do drzwi. Minął dziewczynę która mruknęła coś pod nosem. W boksie szybko i dokładnie wyczyściłem ogiera po czym osiodłałem go i wyprowadziłem ze stajni. Na zewnątrz dopiąłem popręg i sprawdziłem czy wszystko jest okej. Po kilku minutach jechałem już w teren. 
Po powrocie oporządziłem ogiera, odniosłem jego sprzęt i poszedłem do pokoju. Na korytarzu znów spotkałem tą dziewczynę. Kiedy mnie zauważyła lekko się uśmiechnęła co mnie zdziwiło. Z niepewnością odwzajemniłem uśmiech po czym poszedłem dalej. Zanim doszedłem do drzwi ona stanęła mi na drodze. 
-Ehh. Czego ? 
Spytałem lekko zażenowany. 
-Jestem Kim. W stajni nie zdążyłam... 
Podniosłem brew. 
-Benjamin. 
Podałem jej dłoń którą ona lekko uścisnęła. Kiedy nie odeszła spojrzałem się na nią pytająco. 
-Ach no tak. 
Przesunęła się a ja poszedłem dalej do pokoju. 

(Kim ?)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz