- Okej - rzuciłem i poszedłem zapłacić. Wróciłem i ubrałem płaszcz, Kate była już gotowa. Równocześnie z nami wstał ten chłopak z naprzeciwka. Wywróciłem oczami.
- Ile ty masz lat? - zapytałem marszcząc brwi.
- Osiemnaście. Jestem pełnoletnia, a ten i tak nie pozwoli ułożyć mi sobie życia! - wybuchła dziewczyna z goryczą.
- Spadamy stąd - powiedziałem i pociągnąłem ją za rękę. Szybko zjechaliśmy windą na parter. Potem przebiegliśmy parking i wypadliśmy na zewnątrz. Wciągnąłem ją za jakiś samochód, potem następny i jakieś krzaki. Następnie przebiegliśmy jakąś uliczkę i znaleźliśmy się w wielkim tłumie ludzi.
- Nie o taki spacer mi chodziło - zaśmiała się dziewczyna.
- Twój kochający braciszek nas nie wyczai - wzruszyłem ramionami.
- I tak ma być - powiedziała. Ruszyliśmy między ludźmi. Pokręcilismy się chwilę, kiedy Kate zadzwoniła komórka.
- Co to za chłopak z którym chodzisz?! - usłyszałem męski głos w słuchawce.
- Gówn.o cię to obchodzi! - wrzasnęła dziewczyna i rozłączyła się. Potem wyciszyła telefon i wyłączyła go. Założyłem okulary przeciwsłoneczne i leniwym głosem powiedziałem:
- Hm, ten koleś, który nam się tam przygląda to przypadkiem nie jest on?
- Co?! - krzykneła i popatrzyła tam gdzie ja. - Kur... - mrukneła wściekła. Chłopak ruszył ku nam.
- Coś ty za jeden? - zapytał mnie mrużąc oczy. Chyba usiłował robić na mnie wrażenie, ale trochę mu to nie wychodziło zważywszy na to, że był jakieś piętnaście centymetrów niższy ode mnie.
- Nathan - podałem mu rękę z kpiącym uśmiechem. Zmierzył mnie tylko wzrokiem.
- Rodzicom by się to nie spodobało! - powiedział.
- Jeśli chodzi o ojca, to gdzieś mam jego zdanie, a matka raczej nic przeciw niemu nie ma! Twoje zdanie nic mnie nie obchodzi - przyglądałem się ich kłótni. W końcu trochę mnie zmeczyła.
- Kate... Chodź już - pociagnąłem ją za łokiec.
- Ona pójdzie ze mną! - krzyknął chłopak.
- Dominic ogarnij się! I zostaw moje życie w spokoju, bo to nie twój piepszony interes!
- Dobrze! Jak sobie życzysz! Puszczaj się na prawo i lewo jak ci się tak podoba! To twoje życie! - doszło moich uszu. Zauważyłem, że dziewczyna zadrżała z wściekłości. W tej samej sekundzie spoliczkowała brata. W jej oczy napłynęły łzy.
- Idziemy! - rzuciła i wyprzedziła mnie. Wyrównałem krok i położyłem jej dłoń na ramieniu. Spojrzała na mnie zaskoczona. Wziąłem rękę. Po chwili byliśmy w samochodzie. Odpaliłem gaz i szybkim tempem znaleźliśmy się w akademii. Dziewczyna nic nie mówiła dopóki dotarliśmy przed jej pokój.
- Dzięki za ten dzień. Fajnie było, szkoda, że został zepsuty... W każdym razie dzięki! - uśmiechneła się wesoło.
- Nie ma sprawy - kąciki moich ust uniosły się nieco.
- To... Do jutra! - rzuciła jeszcze wchodząc do pokoju. Skinąłem głową i obróciłem się na pięcie. Potem stwierdziłem, że muszę poszukać Augusta...
<Kate? Uff coś z tego wyszło xd>
poniedziałek, 23 lutego 2015
niedziela, 22 lutego 2015
Od Leyci - C.D Nathan'a
- Dzięki, znowu - mruknełam lekko się usmiechając, bałam zobaczyć się w odbiciu, o dziwo Nathan nie zasmiał się ze mnie
- Nie ma sprawy - nastała dziwna, dość niezręczn cisza
- No to do zobaczenia - mruknełam i odwróciłam się, teraz chciało mi się smiać. Wróciłąm do pokoju i podeszłam do lustra, o mało co nie krzyknełam, boże i on mnie widział z taką twarzą. Matko święta. Dobrze że dał mi tą maść i lód, bez tego pewnie nie mogłabym otworzyć oczu. Zegar pokazuje godzine 14:44, za piętnaśćie minut rozpoczyna się trening, fajnie, po prostu świetnie. Zabieram bluze i wychodzę do stajni, inni z mojej grupy już mają prawie osiodłane konie. Wszyscy gapią się na mnie jak bym miała coś na twarzy, a no tak przecież mam, heh. Wchodzę do stajni i sięgam po wiaderko z szczotkami Lidera, ale ich nie ma, hmmm... dziwne. Biorę siodło i ogłowie i ide w stronę boksu, widzę dziewczyny ze skoków jak siodłają konie, nie mają teraz treningu, ale pewnie jadą w teren. Zauważam kątem oka Nathan`a w boksie swojego konia, cofnełam się o krok
- Jedziesz w teren?
- Nie - znów się uśmiecha, wchodze do boksu, chcę o coś zapytać ale dostrzegam rzecz, którą szukałam, mianowice moje szczotki, wzrok Nathan`a podąża za mim, uśmiecha się złośliwie
- Dlaczego masz moje szczotki? Za osiem minut mam trening i szukałam ich
- Wiesz ja też mam za osiem minut trening
- Nie możliwe - zaśmiałąm się żałując, że to zrobiłam - Mamy trening ujeżdżenia na całej hali, jedyny dzień kiedy cała hala jest nasza, to gdzie wy macie? Przecież w nocy był mróz i ziemia jest zmarznięta na parkurze na zewnątrz
- Tak dlatego mamy na hali - uśmiech nie schodził mu z twarzy
- Nie żartuj - mruknełam i podniosłam z trudem wiaderko ze szczotkami, trzymałam siodło i ogłowie więc nie było to wclae takie łatwe
- Do zobaczenia na hali - słyszałam jeszcze jego śmiech.
Po dziesięciu minutach wjechałam na Liderze na hale. I moim oczon ukazał się dziwny widok. Nie było instruktorki. W jednej części hali stało sześciu jeźdźców rozmawiających ze sobą, wszyscy mieli siodła skokowe i znałam tam Nathan`a, z drugiej strony, rozmwiało ze sobą pięciu jeźdźców z mojej grupy, boże, już zaczynałam się irytować.
- O co chodzi? - spytałam jednego z chłopaków
- Nie widomo, niby mają trening z nami
- No chyba nie - mruknełam i ruszyłam stępem wokół hali, nie miałam zamiaru czekać aż pani instruktor ogarnie sprawę. Po chwili pojawił się obok mnie Nathan
- To co robimy dzisiaj domówkę u ciebie?
- Co? - zaśmiaąłm się - O czy ty mówiz stary?
- No wiesz piwo, jakiś film, będzie nastrojowo i romantycznie - nie mogłam powstrzymać śmiechu
- Ty flirciarzu nie flirtuj ze mną, dzisiaj mam ochotę wejść pod prysznic i siedzieć tam cały wieczór
- Mogę ci pomóc - usmiechnął się
- Chciałbyś - zasmiałam się i zakłusowałam - A tak serio to co tu robicie?
- No jak to co? Mamy trening
- Chyba śnisz, nie odbierzesz mi jedynego treningu z wolną halą, tylko na niego się nie spóźniam - i wtedy właśnie weszła pani instruktor i przepowiedziała
- Dzisiaj mamy trening z skoczkami(?) - oszlała? spojrzałam na nią jak wyryta - Pani od ujeżdżenia nie mogłą przyjść więc połączyłyśmy wam trening, tylko dzisiaj tak wyjątkowo
- No chyba pani żartuje? - odezwałąm się, nikt inny nie śmiał, brawo
- O panna Leyci, nasza aktorka - usłyszałam za plecami śmiech Nathan`a, miałam ochote go kopnąć - Myślę że ty na pewno sobie poradzisz. Do szyku!
Jechaliśmy w dwanaście koni, to nie było fajne, szczególnie kiedy ktoś z tyłu upierdliwie wjeżdżał ci w zad
- Policzymy się inaczej! - syknełam do Nathan`a, ten jak zwykle tylko się uśmiechnął. Dziwny był ten trening, oni wogóle nie skakli a my wogole nie ćwiczyliśmy figur ujeżdżeniowych. Wkońcu się skończył, z ulgą powędrowałąm do stajni z Liderem. Zdjełam siodło i zabrałam się za zdejmowanie ogłowia gdy poczułam jak ktoś obejmuje mnie w tali, instyktownie uderzyłam łokciem trafiając kogoś w twarz, odwróciłam się a za mną stał Nathan trzymając się ręką za twarz
- Ojej, przepraszam - powiedziałąm z sarkzmem - Jestem jak koń - szepnełam mu do ucha - Nie podchodzi się do mnie od tyłu - zaśmiałąm się i poklepałam go po plecahc, zabrałam siodło i ogłowie do siodlarni. Wychodząc zobaczyłam Nathan`a niosącego siodło, na jego twarzy malował się grymas niezadowolenia
- Jeszcze cię dorwę - powiedział gdy sięmijaliśmy. Wróciłam z uśmiechem do pokoju, nie było moich wspólokatorek, jedna wyjechała z akademi, przeniosła się chyba gdzieś. a druga była na weekendzie u rodziców więc miałąm pokój dla siebie. Zabrałam czyste ciuchy i poszłam do łazienki, włączyłam światło i weszłam po prysznic. Po kwadransie wytarłam się i założyłam nowy komplet bielizny, który dostałam od matki naswięta. Był ładny, świetnie dopasowany. Suszyłam włosy gdy nagle zgasło światło, dziwne, wyszłam z łazienki i nagle światło się włączyło, przy korkach stał nie kto inny jak Nathan, szczerzył zęby w usmiechu, ztrzymałam się w pół kroku, zauważyłam jak jego mina się zminie, lustrował mnie wzrokiem, wkońcu miałam na sobie tyko bielizne
Zachciało mi się z niego śmiać. Pstryknełam palcami z wielkim uśmiechem na twarzy
- Nigdy nie widziałeś dziewczyny w bieliźnie? Biedaczek, podeszłam do niego i przejechałam mu palcem po policzku, miał lekki zarost - Możesz mi powiedzieć czemu bawisz się w elektryka?
Nathan? co ty na to? ;p
- Nie ma sprawy - nastała dziwna, dość niezręczn cisza
- No to do zobaczenia - mruknełam i odwróciłam się, teraz chciało mi się smiać. Wróciłąm do pokoju i podeszłam do lustra, o mało co nie krzyknełam, boże i on mnie widział z taką twarzą. Matko święta. Dobrze że dał mi tą maść i lód, bez tego pewnie nie mogłabym otworzyć oczu. Zegar pokazuje godzine 14:44, za piętnaśćie minut rozpoczyna się trening, fajnie, po prostu świetnie. Zabieram bluze i wychodzę do stajni, inni z mojej grupy już mają prawie osiodłane konie. Wszyscy gapią się na mnie jak bym miała coś na twarzy, a no tak przecież mam, heh. Wchodzę do stajni i sięgam po wiaderko z szczotkami Lidera, ale ich nie ma, hmmm... dziwne. Biorę siodło i ogłowie i ide w stronę boksu, widzę dziewczyny ze skoków jak siodłają konie, nie mają teraz treningu, ale pewnie jadą w teren. Zauważam kątem oka Nathan`a w boksie swojego konia, cofnełam się o krok
- Jedziesz w teren?
- Nie - znów się uśmiecha, wchodze do boksu, chcę o coś zapytać ale dostrzegam rzecz, którą szukałam, mianowice moje szczotki, wzrok Nathan`a podąża za mim, uśmiecha się złośliwie
- Dlaczego masz moje szczotki? Za osiem minut mam trening i szukałam ich
- Wiesz ja też mam za osiem minut trening
- Nie możliwe - zaśmiałąm się żałując, że to zrobiłam - Mamy trening ujeżdżenia na całej hali, jedyny dzień kiedy cała hala jest nasza, to gdzie wy macie? Przecież w nocy był mróz i ziemia jest zmarznięta na parkurze na zewnątrz
- Tak dlatego mamy na hali - uśmiech nie schodził mu z twarzy
- Nie żartuj - mruknełam i podniosłam z trudem wiaderko ze szczotkami, trzymałam siodło i ogłowie więc nie było to wclae takie łatwe
- Do zobaczenia na hali - słyszałam jeszcze jego śmiech.
Po dziesięciu minutach wjechałam na Liderze na hale. I moim oczon ukazał się dziwny widok. Nie było instruktorki. W jednej części hali stało sześciu jeźdźców rozmawiających ze sobą, wszyscy mieli siodła skokowe i znałam tam Nathan`a, z drugiej strony, rozmwiało ze sobą pięciu jeźdźców z mojej grupy, boże, już zaczynałam się irytować.
- O co chodzi? - spytałam jednego z chłopaków
- Nie widomo, niby mają trening z nami
- No chyba nie - mruknełam i ruszyłam stępem wokół hali, nie miałam zamiaru czekać aż pani instruktor ogarnie sprawę. Po chwili pojawił się obok mnie Nathan
- To co robimy dzisiaj domówkę u ciebie?
- Co? - zaśmiaąłm się - O czy ty mówiz stary?
- No wiesz piwo, jakiś film, będzie nastrojowo i romantycznie - nie mogłam powstrzymać śmiechu
- Ty flirciarzu nie flirtuj ze mną, dzisiaj mam ochotę wejść pod prysznic i siedzieć tam cały wieczór
- Mogę ci pomóc - usmiechnął się
- Chciałbyś - zasmiałam się i zakłusowałam - A tak serio to co tu robicie?
- No jak to co? Mamy trening
- Chyba śnisz, nie odbierzesz mi jedynego treningu z wolną halą, tylko na niego się nie spóźniam - i wtedy właśnie weszła pani instruktor i przepowiedziała
- Dzisiaj mamy trening z skoczkami(?) - oszlała? spojrzałam na nią jak wyryta - Pani od ujeżdżenia nie mogłą przyjść więc połączyłyśmy wam trening, tylko dzisiaj tak wyjątkowo
- No chyba pani żartuje? - odezwałąm się, nikt inny nie śmiał, brawo
- O panna Leyci, nasza aktorka - usłyszałam za plecami śmiech Nathan`a, miałam ochote go kopnąć - Myślę że ty na pewno sobie poradzisz. Do szyku!
Jechaliśmy w dwanaście koni, to nie było fajne, szczególnie kiedy ktoś z tyłu upierdliwie wjeżdżał ci w zad
- Policzymy się inaczej! - syknełam do Nathan`a, ten jak zwykle tylko się uśmiechnął. Dziwny był ten trening, oni wogóle nie skakli a my wogole nie ćwiczyliśmy figur ujeżdżeniowych. Wkońcu się skończył, z ulgą powędrowałąm do stajni z Liderem. Zdjełam siodło i zabrałam się za zdejmowanie ogłowia gdy poczułam jak ktoś obejmuje mnie w tali, instyktownie uderzyłam łokciem trafiając kogoś w twarz, odwróciłam się a za mną stał Nathan trzymając się ręką za twarz
- Ojej, przepraszam - powiedziałąm z sarkzmem - Jestem jak koń - szepnełam mu do ucha - Nie podchodzi się do mnie od tyłu - zaśmiałąm się i poklepałam go po plecahc, zabrałam siodło i ogłowie do siodlarni. Wychodząc zobaczyłam Nathan`a niosącego siodło, na jego twarzy malował się grymas niezadowolenia
- Jeszcze cię dorwę - powiedział gdy sięmijaliśmy. Wróciłam z uśmiechem do pokoju, nie było moich wspólokatorek, jedna wyjechała z akademi, przeniosła się chyba gdzieś. a druga była na weekendzie u rodziców więc miałąm pokój dla siebie. Zabrałam czyste ciuchy i poszłam do łazienki, włączyłam światło i weszłam po prysznic. Po kwadransie wytarłam się i założyłam nowy komplet bielizny, który dostałam od matki naswięta. Był ładny, świetnie dopasowany. Suszyłam włosy gdy nagle zgasło światło, dziwne, wyszłam z łazienki i nagle światło się włączyło, przy korkach stał nie kto inny jak Nathan, szczerzył zęby w usmiechu, ztrzymałam się w pół kroku, zauważyłam jak jego mina się zminie, lustrował mnie wzrokiem, wkońcu miałam na sobie tyko bielizne
Zachciało mi się z niego śmiać. Pstryknełam palcami z wielkim uśmiechem na twarzy
- Nigdy nie widziałeś dziewczyny w bieliźnie? Biedaczek, podeszłam do niego i przejechałam mu palcem po policzku, miał lekki zarost - Możesz mi powiedzieć czemu bawisz się w elektryka?
Nathan? co ty na to? ;p
Od Alexandra CD Leny
Zaśmiałem się. Jak ja lubię ten jej zmienny humor. Eh...
- I jak z twoim zdrowiem? - zapytałem, poważniejąc.
- Nie powinno być żadnych komplikacji - powiedziała Lena, uśmiechając się.
- Świetnie. Tak pusto bez ciebie w szkole... - zacząłem
- A propos szkoły, to ty chyba już trochę przeze mnie opuściłeś?
- E, tam. I tak też trochę byłem. To nic takiego.
<Lena?>
- I jak z twoim zdrowiem? - zapytałem, poważniejąc.
- Nie powinno być żadnych komplikacji - powiedziała Lena, uśmiechając się.
- Świetnie. Tak pusto bez ciebie w szkole... - zacząłem
- A propos szkoły, to ty chyba już trochę przeze mnie opuściłeś?
- E, tam. I tak też trochę byłem. To nic takiego.
<Lena?>
Od Kate - C.D Nathan'a
Spojrzałam na chłopaka.
- Skoki. - odparłam.
Znowu na niego spojrzałam. On tylko przytaknął twierdząco głową, że zrozumiał. Wzięłam łyk gorącej czekolady i szybko tego pożałowałam. Gorący napój podrażnił mi podniebienie. Kuźwa... Odstawiłam kubek z napojem na stolik i patrzyłam na Nathan'a, jednak po chwili zauważyłam kogoś znajomego, mojego brata. Zaraz, zaraz... Co on tutaj robi? Przecież jechał do domu. Czyli mnie oszukał. Dobra nie będę sobie nim głowy zawracała. Ponownie spojrzałam na chłopaka, który siedział przede mną.
- To co wracamy? - spytał ni stąd ni stamtąd.
Wzruszyłam tylko ramionami.
- Możemy wracać, jak chcesz. - powiedziałam.
- Możemy wracać, jak chcesz. - powiedziałam.
Chłopak na mnie spojrzał.
- Coś Cię trapi? - spytał.
- Możliwe, ale dajmy sobie z tym spokój.- odparłam.
Nathan patrzył na mnie, widocznie łatwo nie odpuszczał. Ciągle mi się przyglądał. Nie wiem, on myślał że ja tak łatwo się przełamie? Hah, pomarzy.
*
Siedzieliśmy w ciszy, którą zakłócali inni ludzie. Ech...
- Mów. - powiedział niespodziewanie.
Popatrzyłam na niego, jednak znowu spojrzałam tam gdzie widziałam ostatnio mojego brata. Dalej tam siedział i gadał ze znajomymi, w pewnym momencie spojrzał na mnie. Odwróciłam głowę i spojrzałam na Nathan'a.
- Po prostu czuję, że brat mnie cały czas "pilnuje". - powiedziałam a ostatnie słowo powiedziałam robiąc cudzysłów.
On tylko przytaknął głową.
- Można było tak od razu gadać, a nie. - mruknął.
Wywróciłam oczami. Wstałam od stolika.
- Chcesz jechać? - zapytał.
- Wolałabym iść najpierw na krótki spacer. - powiedziałam z lekkim uśmiechem.
<Nathan? Brak weny >.< >
Od Nathan'a - C.D Kate
Otworzyłem dziewczynie drzwi, a sam usiadłem z drugiej strony. Nie wiem co mnie napadło, żeby jechać gdzieś z prawie obcą dziewczyną. Mieliśmy przed sobą jakieś dwadzieścia minut drogi do miasta. Włączyłem jakąś muzykę i założyłem okulary przeciwsłoneczne.
- Hmm... Mogę wiedzieć gdzie jedziemy? - zapytała dziewczyna.
- Nie - uśmiechnąłem się cwaniacko.
- Okej - westchnęła. Po krótkiej jeździe dotarliśmy na miejsce.
- Idziemy do galerii? - zdziwiła się dziewczyna.
- Nie - ponownie zaprzeczyłem.
- Więc gdzie?
- Za galerię - powiedziałem krótko. Obeszliśmy centrum handlowe dookoła i trafiliśmy tam, gdzie chciałem.
- O Boże, lodowisko! - krzyknęła z uśmiechem dziewczyna.
- Tak - wyszerzyłem się. - Umiesz jeździć?
- Kiedyś tam jeździłam... Ale pewnie nic nie pamiętam!
- Chodźmy do wypożyczalni - skinałem głową. Wybraliśmy tam łyżwy, zostawiliśmy rzeczy i zapłaciłem. Po chwili Kate slizgała się na lodzie.
- Szybko sobie przypomnisz - mruknałem wesoło i odjechałem kawałek dalej. Dziewczyna wstała i przytrzymała się bandy.
- Gdzie uciekasz?!
- Dogoń mnie! - rzuciłem i odjechałem kawałek dalej. Kate sunęła powoli w moją stronę koło bandy. Chyba przypomniała sobie co nieco, bo puściła barierkę i śmiało do mnie podjechała. Znaczy prawie do mnie, bo znowu uciekłem.
- Żwawiej, żwawiej! - zaśmiałem się w jej stronę. Dziewczyna coraz pewniej stała na nogach. Po chwili prawie mnie dogoniła. Po drugiej chwili ścigalismy się dookoła lodowiska. W końcu się ogarnęlismy. Kate dyszała ciężko. Pojeździliśmy jeszcze chwilę i dziewczyna zarządziła odwrót.
- To co, teraz na gorącą czekoladę? - zapytałem wesoło.
- Chętnie - odpowiedziała z uśmiechem dziewczyna. Oddaliśmy łyżywy i zapłaciłem. Ruszyliśmy do galerii, była tam fajna kawiarenka. Usiedliśmy przy dwuosobowym stoliku. Kazałem Kate wybrać sobie coś z menu. Wybrała szarlotkę, no i gorącą czekoladę. Zawołałem kelnerkę i zamówiłem ciastko oraz dwie gorące czekolady.
- Więc... Co trenujesz? - zapytała po chwili.
- Skoki. Czasem cross. A ty?
- Hmm... Mogę wiedzieć gdzie jedziemy? - zapytała dziewczyna.
- Nie - uśmiechnąłem się cwaniacko.
- Okej - westchnęła. Po krótkiej jeździe dotarliśmy na miejsce.
- Idziemy do galerii? - zdziwiła się dziewczyna.
- Nie - ponownie zaprzeczyłem.
- Więc gdzie?
- Za galerię - powiedziałem krótko. Obeszliśmy centrum handlowe dookoła i trafiliśmy tam, gdzie chciałem.
- O Boże, lodowisko! - krzyknęła z uśmiechem dziewczyna.
- Tak - wyszerzyłem się. - Umiesz jeździć?
- Kiedyś tam jeździłam... Ale pewnie nic nie pamiętam!
- Chodźmy do wypożyczalni - skinałem głową. Wybraliśmy tam łyżwy, zostawiliśmy rzeczy i zapłaciłem. Po chwili Kate slizgała się na lodzie.
- Szybko sobie przypomnisz - mruknałem wesoło i odjechałem kawałek dalej. Dziewczyna wstała i przytrzymała się bandy.
- Gdzie uciekasz?!
- Dogoń mnie! - rzuciłem i odjechałem kawałek dalej. Kate sunęła powoli w moją stronę koło bandy. Chyba przypomniała sobie co nieco, bo puściła barierkę i śmiało do mnie podjechała. Znaczy prawie do mnie, bo znowu uciekłem.
- Żwawiej, żwawiej! - zaśmiałem się w jej stronę. Dziewczyna coraz pewniej stała na nogach. Po chwili prawie mnie dogoniła. Po drugiej chwili ścigalismy się dookoła lodowiska. W końcu się ogarnęlismy. Kate dyszała ciężko. Pojeździliśmy jeszcze chwilę i dziewczyna zarządziła odwrót.
- To co, teraz na gorącą czekoladę? - zapytałem wesoło.
- Chętnie - odpowiedziała z uśmiechem dziewczyna. Oddaliśmy łyżywy i zapłaciłem. Ruszyliśmy do galerii, była tam fajna kawiarenka. Usiedliśmy przy dwuosobowym stoliku. Kazałem Kate wybrać sobie coś z menu. Wybrała szarlotkę, no i gorącą czekoladę. Zawołałem kelnerkę i zamówiłem ciastko oraz dwie gorące czekolady.
- Więc... Co trenujesz? - zapytała po chwili.
- Skoki. Czasem cross. A ty?
<Kate? Jakoś chemii między nimi nie widzę .__.>
Subskrybuj:
Posty (Atom)
