Minelo juz trzy dni , a ja wedrowalam dalej . Wparowalam gdzies w las . Ogierem skrencilam w ostro zakeereent . Popatrzalam sie na Cantry'ego . Zobaczylam przeszkode na moim ,,torze'' . Skoczyc czy nie? Puscilam wodze drugieego ogieera. Zmusilam go do cwalu . Przeszkoda blisko . Skoczyl . Prawie puscilam wodze . Moj pierwszy skok . Zatrzymjalam ogiera . Ale tam zostal Canter.... Pogonilam go do akadeemi krzykiem . Ten poklusowal w strone polany . Byle by sie enei zgubil . Stepem na moim ogieerze przemierzalam las . Wiatr lekko szumial poruszajac galeeziami drzew . Nie wiedzialam jak daleko bylam. Wyciagajac mapee sposztrzeeglam ze jest urwana . O kur.... Zostawilam walizke na polaniee . Walnelam sie w glowe i klusem zrobilismy slalon miendzy sosnami . Na pewno dobra droga? Sama juz nie wiedzialam . Skrencilam gdzies w las . Po godzineiee spokojnego klusu wyszlismy z lasu na jakies pole . Odsiodlalam ogieera . Bylam glodna . Moj glod sie nasilal . Poczulam kucie w brzuchu i w glowie . Nastepna przeszkoda . Spokojnym galope zmierzalisy w strone plotu . W pewnym momeencie tuz przed przeszkoda zaslablam i zamknelam oczy . Wylecialam z siodla i padlam na ziemiee udeerzajac w plot glowa . Ostatnie co zobaczylam do biegnacego Diamond'a . Czulam ze zlamalam noge....
< Ktos zechce dokonczyc?>
poniedziałek, 24 listopada 2014
Od Asy - C.D Kath
Dzień mijał wyjątkowo leniwie. Jeszcze nie przyzwyczaiłem się do powolnego życia, typowego dla takich miejsc - sielskich, spokojnych. Niestety, byłem fanem rozrywki i nie lubiłem się nudzić, więc trudno mi było tutaj poprawnie funkcjonować. Czym się różnią moje rodzinne strony? Rodeo, country i to, że nie spędzałem na farmie dwa-cztery na dobę. Tutaj niestety wszędzie było daleko a ja musiałem wyrabiać się na lekcje co było nie lada wyzwaniem. Dlatego przez całe dnie robiłem wszystko, by zabić czas. Grałem na gitarze, słuchałem muzyki, rozmawiałem z ludźmi, końmi, wszystkim co się rusza, czyściłem je, jeździłem dużo. Wszystko, co tylko tutaj można robić. Właśnie szedłem czyścić Dallas'a, gdy wpadła na mnie jakaś kobieta. Na oko trenerka, bo wyglądała na starszą niż dwadzieścia lat. Niewiele, ale jednak.
- Wybacz, zamyśliłam się - przeprosiła. Oczywiście nie gniewałem się! Posłałem jej swój uśmiech, który już sam wskazywał na brak złości.
- Nic się nie stało... - i nagle mój wzrok padł na wielkie, włochate coś u jej boku. W woli wyjaśnienia: uwielbiam psy i wszystko co kudłate ale... powstrzymałem cisnące się na ustach przekleństwo i jedynie uniosłem brwi wysoko i wskazałem na pso-podobne coś - Można tu trzymać niedźwiedzie? - zapytałem. Po pierwsze, nigdy nie widziałem tak ogromnego psa. Teksas. Miejsce, gdzie trzeba uważać na jadowite węże i skorpiony, pancerniki które lubią wychodzić na drogę, zabójczy gorąc i farmerów z strzelbami. Akademia. Miejsce, gdzie trzeba uważać na spacerujące skrzyżowanie psa z niedźwiedziem wielkości kucyka. Aha, było po pierwsze, teraz będzie po drugie: ciekawe, czy mu nie jest gorąco w tym futrze.
(Kath? xd )
- Wybacz, zamyśliłam się - przeprosiła. Oczywiście nie gniewałem się! Posłałem jej swój uśmiech, który już sam wskazywał na brak złości.
- Nic się nie stało... - i nagle mój wzrok padł na wielkie, włochate coś u jej boku. W woli wyjaśnienia: uwielbiam psy i wszystko co kudłate ale... powstrzymałem cisnące się na ustach przekleństwo i jedynie uniosłem brwi wysoko i wskazałem na pso-podobne coś - Można tu trzymać niedźwiedzie? - zapytałem. Po pierwsze, nigdy nie widziałem tak ogromnego psa. Teksas. Miejsce, gdzie trzeba uważać na jadowite węże i skorpiony, pancerniki które lubią wychodzić na drogę, zabójczy gorąc i farmerów z strzelbami. Akademia. Miejsce, gdzie trzeba uważać na spacerujące skrzyżowanie psa z niedźwiedziem wielkości kucyka. Aha, było po pierwsze, teraz będzie po drugie: ciekawe, czy mu nie jest gorąco w tym futrze.
(Kath? xd )
Od Asy - C.D Skylar
Uniosłem wysoko brew na zdanie "pomaga na kaca", zastanawiając się, skąd ona to wie, ale na razie wolałem siedzieć cicho. Czepianie się jej może skończyć się nieciekawie. Co prawda wiedzą, że jestem uzależniony od alkoholu ale przyklejanie się do uczennicy już jest troszeczkę złe. Powstrzymywałem się przed powiedzeniem czegoś głupiego - czytaj: starałem się milczeć, a jak musiałem się odezwać do dokładnie przemyślałem swą wypowiedź - i szybko obliczyłem, kiedy mniej-więcej będziemy mieć lekcje. Całego planu na pamięć nie znałem, więc po przypomnieniu sobie który jest dzień tygodnia musiałem jeszcze chwilę pogłówkować.
- Za... dwie godziny? - powiedziałem, o dziwo pytającym tonem. Idiota: przemknęło mi przez myśl. Myślałem jedno, mówiłem drugie a jeszcze trzecie robiłem. Pozostaje mieć tylko nadzieje, że niczego nie palnę bo i tak już jestem spalony i pogrzebany sześć metrów pod ziemią.
- Ja mam wiedzieć?
- No tak... Dwie godziny, cross - wreszcie się zdecydowałem, sukces! Może już całkiem dobrze z moją głową? - Dzięki za tabletkę - i w typowym dla siebie, trzeźwym stylu puściłem oczko pokazując ręką "ok" i odszedłem.
Dwie godziny minęły niczym dwie minuty a godzina lekcji powoli się wlokła. Raczej uczniowie nic nie podejrzewali, prowadziłem lekcje w miarę normalnie. Tylko co to znaczy normalnie? Zdecydowanie nie uczyłem jak inni trenerzy, nie umiem tak. Traktowałem wszystkich bardziej jak znajomych niż uczniów, jeśli chodzi o ludzi. W najlepszym wypadku dzieliło mnie i ich cztery-pięć lat, a w najgorszym dziesięć, ale źle nie jest. Na pewno nie pozwalam mówić na siebie "pan", bo czuję się z tym źle i staro. Rozumiem, że ta różnica wieku jednak jest, ale to już drobna przesada. Ok, nie ważne. Lekcja w końcu przeminęła i nie obyła się bez wzroku wcześniej poznanej dziewczyny, która jakby wyczekiwała mojego błędu. Od razu po powrocie do pokoju padłem na łóżko i usnąłem. Pierwszy raz od dziewięciu dni, kolejny sukces.
Nie ma to jak przespać cały dzień i noc. Obudziłem się dopiero, gdy zegarek postanowił zacząć się drzeć. Wolno wywlokłem się z łóżka, na dzień dobry pociągnąłem łyka z butelki - mówiłem, że nie uczę się na błędach - ale tym razem w stanie całkiem dobrym wyszedłem z domu i skierowałem się do stajni. Oczywiście po wcześniejszym prysznicu, który mnie do końca obudził. Pech chciał, że zastałem tam Skylar. No nic, przeżyje to spotkanie: postanowiłem, modląc się w duchu by nie czuć było alkoholu. Zawsze mogła się na mnie poskarżyć, wtedy musiałbym się tłumaczyć z tego. Niby mnie nie wyleje, ale jeszcze trochę chciałbym się z skargami wstrzymać trochę, by mój pierwszy miesiąc był bezkonfliktowy.
Swoją drogą, Dallas do którego podszedłem wydawał się bardzo zainteresowany moim cowboyskim kapeluszem - dostałem go jak byłem dzieciakiem i dopóki z Teksasu nie wyjechałem zawsze miałem go na sobie - , którego założyłem po części dla śmiechu a po części, bo osłaniał mnie przed słońcem. Dlaczego tak bardzo zwracałem uwagę na słońce? Bo ono jest w stanie pokazać moją pewną cechę, którą nienawidzę. Kit z tym, że od niego moje włosy ponownie są równie jasne jak u kalifornijskiego serfera, ale nie chcę, by widoczne były moje piegi które ujawniają się na równi z opalaniem. Tylko po dłuższym przebywaniu na słońcu było widoczne, że mój cały nos i trochę z policzków są nimi usiane.
(Skylar?)
- Za... dwie godziny? - powiedziałem, o dziwo pytającym tonem. Idiota: przemknęło mi przez myśl. Myślałem jedno, mówiłem drugie a jeszcze trzecie robiłem. Pozostaje mieć tylko nadzieje, że niczego nie palnę bo i tak już jestem spalony i pogrzebany sześć metrów pod ziemią.
- Ja mam wiedzieć?
- No tak... Dwie godziny, cross - wreszcie się zdecydowałem, sukces! Może już całkiem dobrze z moją głową? - Dzięki za tabletkę - i w typowym dla siebie, trzeźwym stylu puściłem oczko pokazując ręką "ok" i odszedłem.
Dwie godziny minęły niczym dwie minuty a godzina lekcji powoli się wlokła. Raczej uczniowie nic nie podejrzewali, prowadziłem lekcje w miarę normalnie. Tylko co to znaczy normalnie? Zdecydowanie nie uczyłem jak inni trenerzy, nie umiem tak. Traktowałem wszystkich bardziej jak znajomych niż uczniów, jeśli chodzi o ludzi. W najlepszym wypadku dzieliło mnie i ich cztery-pięć lat, a w najgorszym dziesięć, ale źle nie jest. Na pewno nie pozwalam mówić na siebie "pan", bo czuję się z tym źle i staro. Rozumiem, że ta różnica wieku jednak jest, ale to już drobna przesada. Ok, nie ważne. Lekcja w końcu przeminęła i nie obyła się bez wzroku wcześniej poznanej dziewczyny, która jakby wyczekiwała mojego błędu. Od razu po powrocie do pokoju padłem na łóżko i usnąłem. Pierwszy raz od dziewięciu dni, kolejny sukces.
Nie ma to jak przespać cały dzień i noc. Obudziłem się dopiero, gdy zegarek postanowił zacząć się drzeć. Wolno wywlokłem się z łóżka, na dzień dobry pociągnąłem łyka z butelki - mówiłem, że nie uczę się na błędach - ale tym razem w stanie całkiem dobrym wyszedłem z domu i skierowałem się do stajni. Oczywiście po wcześniejszym prysznicu, który mnie do końca obudził. Pech chciał, że zastałem tam Skylar. No nic, przeżyje to spotkanie: postanowiłem, modląc się w duchu by nie czuć było alkoholu. Zawsze mogła się na mnie poskarżyć, wtedy musiałbym się tłumaczyć z tego. Niby mnie nie wyleje, ale jeszcze trochę chciałbym się z skargami wstrzymać trochę, by mój pierwszy miesiąc był bezkonfliktowy.
Swoją drogą, Dallas do którego podszedłem wydawał się bardzo zainteresowany moim cowboyskim kapeluszem - dostałem go jak byłem dzieciakiem i dopóki z Teksasu nie wyjechałem zawsze miałem go na sobie - , którego założyłem po części dla śmiechu a po części, bo osłaniał mnie przed słońcem. Dlaczego tak bardzo zwracałem uwagę na słońce? Bo ono jest w stanie pokazać moją pewną cechę, którą nienawidzę. Kit z tym, że od niego moje włosy ponownie są równie jasne jak u kalifornijskiego serfera, ale nie chcę, by widoczne były moje piegi które ujawniają się na równi z opalaniem. Tylko po dłuższym przebywaniu na słońcu było widoczne, że mój cały nos i trochę z policzków są nimi usiane.
(Skylar?)
niedziela, 23 listopada 2014
Od Vanessy CD John 'a
Ucieszyłam się że w końcu się zgodził. Wzięłam Donut 'a żeby zobaczył plażę. Zanim tam doszliśmy to go niosłam a potem wypuściłam. Psiak biegał wszędzie. Na koniec zaczął turlać się w wodzie. Kiedy do niego podeszłam i przykucnęłam zaczął otrząsać się z wody. Byłam cała mokra.
- Nie martw się. Mokra czy sucha i tak cię kocham- przykucnął obok mnie i pocałował w policzek.
- Wiesz co?- spytałam.
- Hm?- spojrzał na mnie.
- Ja również- odparłam.
- Ale co?- znowu spytał.
- To- ochlapałam go wodą i zaczęłam uciekać śmiejąc się. Donut biegł obok mnie, a John za mną.
<John? xd>
- Nie martw się. Mokra czy sucha i tak cię kocham- przykucnął obok mnie i pocałował w policzek.
- Wiesz co?- spytałam.
- Hm?- spojrzał na mnie.
- Ja również- odparłam.
- Ale co?- znowu spytał.
- To- ochlapałam go wodą i zaczęłam uciekać śmiejąc się. Donut biegł obok mnie, a John za mną.
<John? xd>
Od John'a - C.D Vanessy
Śmialiśmy sie z tych zdjęć. W końcu Vani odłożyła aparat na szafkę.
- To idziemy? - spytała.
- Nie odpuścisz? - odparłem pytaniem.
Pokiwała tylko głową. Westchnąłem.
- No dobra... - mruknąłem.
- Idziemy na plaże. - powiedziała z uśmiechem.
(Vanessa?)
- To idziemy? - spytała.
- Nie odpuścisz? - odparłem pytaniem.
Pokiwała tylko głową. Westchnąłem.
- No dobra... - mruknąłem.
- Idziemy na plaże. - powiedziała z uśmiechem.
(Vanessa?)
Subskrybuj:
Posty (Atom)