Szybkim krokiem popędziłam w stronę biblioteki. Nie wiem kto to był. Nie obchodziło mnie to. Może i wyglądał na miłego… Nie Ivy! Pozory mylą! Pamiętaj o tym! Nie daj się oszukać! Karcąc się w myślach doszłam do celu mojej krótkiej wędrówki. Przeszukiwałam półki w poszukiwaniu książek, których potrzebuję. Kilka minut później położyłam na jednym ze stołów masę potrzebnych mi materiałów. Usiadłam wygodnie na krześle i zabrałam się za czytanie. Nawet nie spostrzegłam się kiedy zasnęłam z głową w książkach.
Obudziłam się po 12. Na szczęście był weekend więc nie musiałam martwić się zajęciami. Odłożyłam książki na miejsce i wróciłam do siebie. Ogarnęłam się szybko, ubrałam mój ulubiony, kilka rozmiarów za duży czarny sweter i przetarte, dziurawe dżinsy. Zeszłam do stołówki na spóźnione śniadanie. Kiedy siedziałam przy stole zajadając się moimi płatkami podeszła do mnie szkolna pedagog.
-Ivy mogłabyś później do mnie przyjść? Mam do ciebie kilka spraw -uśmiechnęła się.
-Nie chcę już więcej o tym rozmawiać -mruknęłam.
-Ivy proszę… Chcę ci pomóc. Słyszałam, że nie utrzymujesz kontaktu z innymi uczniami… -wstałam.
-Pani nie rozumie? To jest zbyt trudne. To boli na samą myśl o tym wszystkim. Została pani kiedyś zniszczona psychicznie i fizycznie przez osobę, której pani ufała?! -uniosłam się. -To po prostu… Ja już nie chcę… Nie chcę nikomu zaufać... -załkałam. Czułam jak łzy napływają mi do oczu. Ona nie zdaje sobie sprawy co przeżyłam… Najzwyczajniej wybiegłam z pomieszczenia. Po prostu uciekłam.
<Carl?>
wtorek, 12 stycznia 2016
Od Carl'a - c.d Ivy
Wracam już z kolejnej domówki, dzisiaj nie mogłem już pić, w
końcu trzeba trochę przystopować. Choć ciecz, która drażniła moje gardło,
dawała mi możliwość zabawy jeszcze większej niż zwykle, tym razem trzeba było
się ogarnąć. Kroczę korytarzem, z głową w chmurach, gdzie wciąż rozmyślam o alkoholu.
Jednak tą czynność, jaką jest myślenie o tej cieczy, została natychmiastowo
przerwana. Spoglądam na dół, gdzie już znajdowała się dziewczyna, niższa ode
mnie. Była to blondynka, jakiej nie znałem.
- P-przepraszam… - powiedziała cicho, że prawie iż tego
niedosłyszałem.
Nie unosi głowy, nie spogląda na mnie, tylko zbiera parę
kartek, które jej wypadły. Uśmiecham się i przykucam tuż obok niej. Pomagam
nieznajomej. Kiedy szybko pozbierałem, oddałem to co należało do niej.
Niepewnie unosi głowę i kiwa nią w geście podziękowania. Zdążyłem się przyjrzeć
jej oczom, które były koloru niebieskiego, jakby takie nieobecne, puste…
Podnoszę się i patrzę na nią jeszcze chwilę, kiedy wyciągam w jej stronę rękę.
Jednak ona nie korzysta z pomocy, sama wstaje, a ja się tylko na nią patrzę.
Nie była chyba towarzyska, takie miałem wrażenie, ale nigdy nie wiadomo.
Ivy? C:
Od Ivy
Leżałam na łóżku w swoim pokoju. Moje współlokatorki gdzieś wywiało więc miałam szansę pouczyć się w spokoju. Nie mam nic przeciwko nim jednak ciężko jest mi się skupić na nauce kiedy ktoś siedzi obok.
Przeglądałam notatki z historii. Przepisywałam je jeszcze raz jednak troszeczkę je skracałam. W podręczniku natrafiłam na zdjęcie obrazu z Napoleonem. Dorysowałam mu okulary, imprezową czapeczkę, plastikowy kubek i balony.
-Napoleon Borntoparty -mówiłam pisząc to przy moim dziele. Uśmiechnęłam się sama do siebie. -Ubogie te notatki -westchnęłam. -Trzeba je trochę wzbogacić -wstałam z łóżka, ubrałam sweter i różowe kapcie z mordkami króliczków. Prezent od babci. Nie ma co się rozgadywać. Wyszłam z pokoju biorąc zeszyt i podręcznik ze sobą. Zerknęłam na jedno z okien kiedy przechodziłam korytarzem. Na dworze było już ciemno. Wyciągnęłam telefon. No tak… 22. Całe szczęście, że biblioteka otwarta jest cały czas. Przyznam się. Szłam zamyślona i nie zwracałam uwagi na to co dzieje się wokół mnie. Nad czym tak myślałam? Rzecz jasna nad zakończeniem książki, którą aktualnie czytam. Idąc z głową w chmurach nie zauważyłam chłopaka, który szedł centralnie na mnie. Też najwidoczniej nad czymś myślał, ponieważ wpadliśmy na siebie. Oczywiście ja kurdupel musiałam się przewrócić.
-P-przepraszam -mruknęłam nie podnosząc na niego wzroku.
< Carl? c: >
Przeglądałam notatki z historii. Przepisywałam je jeszcze raz jednak troszeczkę je skracałam. W podręczniku natrafiłam na zdjęcie obrazu z Napoleonem. Dorysowałam mu okulary, imprezową czapeczkę, plastikowy kubek i balony.
-Napoleon Borntoparty -mówiłam pisząc to przy moim dziele. Uśmiechnęłam się sama do siebie. -Ubogie te notatki -westchnęłam. -Trzeba je trochę wzbogacić -wstałam z łóżka, ubrałam sweter i różowe kapcie z mordkami króliczków. Prezent od babci. Nie ma co się rozgadywać. Wyszłam z pokoju biorąc zeszyt i podręcznik ze sobą. Zerknęłam na jedno z okien kiedy przechodziłam korytarzem. Na dworze było już ciemno. Wyciągnęłam telefon. No tak… 22. Całe szczęście, że biblioteka otwarta jest cały czas. Przyznam się. Szłam zamyślona i nie zwracałam uwagi na to co dzieje się wokół mnie. Nad czym tak myślałam? Rzecz jasna nad zakończeniem książki, którą aktualnie czytam. Idąc z głową w chmurach nie zauważyłam chłopaka, który szedł centralnie na mnie. Też najwidoczniej nad czymś myślał, ponieważ wpadliśmy na siebie. Oczywiście ja kurdupel musiałam się przewrócić.
-P-przepraszam -mruknęłam nie podnosząc na niego wzroku.
< Carl? c: >
poniedziałek, 11 stycznia 2016
OD Levi'ego C.D. Alaski
Chwyciłem Alaskę za rękę i zacząłem prowadzić ją za teren szkoły.
-To gdzie idziemy ?
-Tajemnica.
-Ale...
Przyciągnąłem ją do siebie, jedną rękę objąłem ją w taki przybliżając ją bardziej do siebie zaś drugą chwyciłem ją za podbródek i stanowczo pocałowałem ją. Stanowczość przerodziła się w namiętność. Dziewczyna wplotła dłoń w moje włosy po czym odchyliła moją głowę w tył.
-Al, nie zapędzasz się.
Wymruczałem i odsunąłem ją od siebie, pocałowałem ją po czym znów prowadziłem poza akademię. Po jakiś 15 minutach szliśmy objęci przez las.
-Nie masz nic przeciwko takim spacerom prawda ?
Pocałowałem ją w czubek głowy. Skinęła głową, uśmiechnąłem się lekko patrząc przed siebie.
-Levi...
Alaska zatrzymała się i chciała coś z siebie wykrztusić ale nie dawała rady, patrzyłem się na nią wyczekująco jednak ona wciąż nic nie mówiła.
(Alaska ? Trochu brak pomysłow)
-To gdzie idziemy ?
-Tajemnica.
-Ale...
Przyciągnąłem ją do siebie, jedną rękę objąłem ją w taki przybliżając ją bardziej do siebie zaś drugą chwyciłem ją za podbródek i stanowczo pocałowałem ją. Stanowczość przerodziła się w namiętność. Dziewczyna wplotła dłoń w moje włosy po czym odchyliła moją głowę w tył.
-Al, nie zapędzasz się.
Wymruczałem i odsunąłem ją od siebie, pocałowałem ją po czym znów prowadziłem poza akademię. Po jakiś 15 minutach szliśmy objęci przez las.
-Nie masz nic przeciwko takim spacerom prawda ?
Pocałowałem ją w czubek głowy. Skinęła głową, uśmiechnąłem się lekko patrząc przed siebie.
-Levi...
Alaska zatrzymała się i chciała coś z siebie wykrztusić ale nie dawała rady, patrzyłem się na nią wyczekująco jednak ona wciąż nic nie mówiła.
(Alaska ? Trochu brak pomysłow)
~Ivy Decker i Quinn
Subskrybuj:
Posty (Atom)
