-Uszy do góry. - powiedziałem,kiedy zauważyłem jej minę - Kiedyś jak byłem mały spędziłem całe 2 lata w szpitalu. Czasami wychodziłem,ale szybko wracałem. Teraz sytuacja jest ustabilizowana i nie widuję lekarzy tak często,więc nie narzekaj.
-Bla,bla,bla. - odparła zakrywając głowę poduszką - Nigdy jeszcze nie leżałam w szpitalu,szczególnie tak długo.
Delikatnie odsunąłem pościel z jej twarzy. Ujrzałem zmartwione i przygnębione oczy. Widać,że jej ADHD nie da jej spokoju i zaraz zacznie coś wymyślać.
-Słuchaj,pogadaj z tymi doktorami. Ja się na serio dobrze czuję.
-Zamknij się! - zachichotałem przykładając jej poduszkę do ust
<Vani?>
czwartek, 22 stycznia 2015
Od Kimberly - Cd historii Benjamina
-Spadaj! - rzuciłam chichocząc. Zrobiłam zeza i dziubek chcą zobaczyć moje słodkie wąsy. Nie zdążyłam zetrzeć ich rękawem,kiedy Ben błysną mi fleszem po oczach. - Nie mów,że zrobiłeś mi zdjęcie!
Wyciągnął telefon w moim kierunku. Nachyliłam się lekko, aby zobaczyć fotografię. Przejechałam ręką po czole,kiedy ujrzałam jak wyglądałam. Wytarłam szybko śmietanę i pogroziłam palcem chłopakowi.
-Tylko niech je zobaczę, na którymś z portali społecznościowych.... - zaczęłam
-Spokojnie, wywołam i powieszę sobie na łóżkiem. - zaśmiał się chowając telefon do kieszeni
-Mmm, brzmi świetnie. - odparłam zawijając sobie szalik wokół szyi - Jestem ciekawa,co pomyślą sobie twoi współlokatorzy.
-Oni to mnie mało interesują. - westchnął zasuwając swoje krzesło - Dokąd się wybierasz?
- Mamy próby do przedstawienia w akademii. - rzuciłam nakładając płaszcz -Przejdziesz się ze mną? Może coś się dla ciebie znajdzie.
<Ben?>
Wyciągnął telefon w moim kierunku. Nachyliłam się lekko, aby zobaczyć fotografię. Przejechałam ręką po czole,kiedy ujrzałam jak wyglądałam. Wytarłam szybko śmietanę i pogroziłam palcem chłopakowi.
-Tylko niech je zobaczę, na którymś z portali społecznościowych.... - zaczęłam
-Spokojnie, wywołam i powieszę sobie na łóżkiem. - zaśmiał się chowając telefon do kieszeni
-Mmm, brzmi świetnie. - odparłam zawijając sobie szalik wokół szyi - Jestem ciekawa,co pomyślą sobie twoi współlokatorzy.
-Oni to mnie mało interesują. - westchnął zasuwając swoje krzesło - Dokąd się wybierasz?
- Mamy próby do przedstawienia w akademii. - rzuciłam nakładając płaszcz -Przejdziesz się ze mną? Może coś się dla ciebie znajdzie.
<Ben?>
Od Matta - CD historii Alaski
-Co ty tutaj jeszcze robisz? - warknąłem rzucają jej pełne nienawiści spojrzenie - Powinnaś być w szkole,z tego co wiem winter holidays zaczynają się dopiero za tydzień.
Nie patrzyłem na nią tylko na ścianę przede mną. Niebieska farb ,w niektórych miejscach dawno już wyblakła lub została zabrudzona różnymi plamami. Wpatrywałem się teraz w jedną z nich bardzo intensywnie, nie chcąc stracić surowego tonu głosy i poważnej mimiki.
-Może ja już w takim razie pójdę. - wskazała na drzwi za swoimi plecami
-I o to chodziło...- westchnąłem
<Alaska?>
Nie patrzyłem na nią tylko na ścianę przede mną. Niebieska farb ,w niektórych miejscach dawno już wyblakła lub została zabrudzona różnymi plamami. Wpatrywałem się teraz w jedną z nich bardzo intensywnie, nie chcąc stracić surowego tonu głosy i poważnej mimiki.
-Może ja już w takim razie pójdę. - wskazała na drzwi za swoimi plecami
-I o to chodziło...- westchnąłem
<Alaska?>
Od Kimberly - CD historii Lionella
Przez chmury przebijało się słońce,w którym się aktualnie grzałam.Było tak około 5 stopni na plusie. Przeciągnęłam się na ławce,,na której siedziałam i z zamkniętymi oczami słuchałam, płynącej z słuchawek muzyki.
-Should I, Should I,Maybe I'll get drunk, again; I'll be drunk, again,I'll be drunk, again. To feel a little love. - zanuciłam,kiedy ktoś nagle szarpnął mnie za ramię - Ej! -Przede mną stała Chloe,która uśmiechała się od ucha do ucha. Wyłączyłam piosenkę i spojrzałam na nią pytająco. Nic nie odpowiedziała,tylko usiadła obok mnie. Odwróciłam głowę,by móc się jej przyjrzeć - Coś się stało?
-Hmmm,podejrzewam,że się ucieszysz...-zaczęła wyciągając włosy spod komina - Lion prawdopodobnie zostanie wydalony.
-Skąd masz takie informacje? - zapytałam prostując się - Wątpię,żeby któryś z nauczycieli ze szkoły Ci powiedział,a tym bardziej,żeby on sam się chwalił.
-Dyrektorka rozmawiała z nim na stołówce. Jedna z dziewczyn ich podsłuchała, no i teraz cała szkoła wie.
-To już pewne?
-Z tego co słyszałam to tak.
Kiwnęłam głową, a dziewczyna wstała i przetarła dłonią mokry tył kurtki. Odeszła pośpiesznie odwracając się kilka razy w moim kierunku machając mi. Westchnęłam,kiedy zniknęła za drzwiami akademii.
***
Przeszłam przez las,który piękne wyglądał o tej porze dnia. Na dróżce zauważyłam pełno śladów kopyt, było widać,że jeźdźcy korzystali z uroczej pogody. Sama się im nie dziwię. Było idealnie na takie przejażdżki.Przed bramą stadniny była ogromna kałuża. Musiałabym przejść od drugiej stron, aby ją ominąć ,ale mi się nie chciało,więc postanowiłam ją przeskoczyć. Wzięłam rozbieg i poślizgnęłam się lądując w wodzie. Dźwignęłam się na łokciach i otarłam twarz z błota.
-Moje brzydkie kaczątko .... - usłyszałam gdzieś obok - Zawsze zaliczasz takie twarde lądowania?
-Tak myślałam,że Ciebie tu znajdę...- wstałam nie czekając,aż poda mi rękę. On nigdy by czegoś takiego nigdy nie zrobił. To nie było w 'jego stylu'.
<Lionell?>
-Should I, Should I,Maybe I'll get drunk, again; I'll be drunk, again,I'll be drunk, again. To feel a little love. - zanuciłam,kiedy ktoś nagle szarpnął mnie za ramię - Ej! -Przede mną stała Chloe,która uśmiechała się od ucha do ucha. Wyłączyłam piosenkę i spojrzałam na nią pytająco. Nic nie odpowiedziała,tylko usiadła obok mnie. Odwróciłam głowę,by móc się jej przyjrzeć - Coś się stało?
-Hmmm,podejrzewam,że się ucieszysz...-zaczęła wyciągając włosy spod komina - Lion prawdopodobnie zostanie wydalony.
-Skąd masz takie informacje? - zapytałam prostując się - Wątpię,żeby któryś z nauczycieli ze szkoły Ci powiedział,a tym bardziej,żeby on sam się chwalił.
-Dyrektorka rozmawiała z nim na stołówce. Jedna z dziewczyn ich podsłuchała, no i teraz cała szkoła wie.
-To już pewne?
-Z tego co słyszałam to tak.
Kiwnęłam głową, a dziewczyna wstała i przetarła dłonią mokry tył kurtki. Odeszła pośpiesznie odwracając się kilka razy w moim kierunku machając mi. Westchnęłam,kiedy zniknęła za drzwiami akademii.
***
Przeszłam przez las,który piękne wyglądał o tej porze dnia. Na dróżce zauważyłam pełno śladów kopyt, było widać,że jeźdźcy korzystali z uroczej pogody. Sama się im nie dziwię. Było idealnie na takie przejażdżki.Przed bramą stadniny była ogromna kałuża. Musiałabym przejść od drugiej stron, aby ją ominąć ,ale mi się nie chciało,więc postanowiłam ją przeskoczyć. Wzięłam rozbieg i poślizgnęłam się lądując w wodzie. Dźwignęłam się na łokciach i otarłam twarz z błota.
-Moje brzydkie kaczątko .... - usłyszałam gdzieś obok - Zawsze zaliczasz takie twarde lądowania?
-Tak myślałam,że Ciebie tu znajdę...- wstałam nie czekając,aż poda mi rękę. On nigdy by czegoś takiego nigdy nie zrobił. To nie było w 'jego stylu'.
<Lionell?>
środa, 21 stycznia 2015
Od Benjamin'a - C.D Mellow
Uśmiechnąłem się po czym spuściłem głowę i pokiwałem nią. Po chwili podniosłem się z krzesła. Mellow zerwała się i stanęła przede mną. Poprawiła top tak jak zwykle a ja zaśmiałem się i spojrzałem na nią. Właściwie tak jak zawsze, prosto w jej śliczne oczęta.
-Zobaczysz jeszcze zadzwonię.
-Nie masz ostatniej cyfry głupolu. Poprawiła włosy i nic nie mówiąc poszła. Postałem chwilę po czym odniosłem wszystko i poszedłem do pokoju. Usiadłem na łóżku po czym na ostatniej stronie notatnika napisałem numer Mellow a potem próbowałem zgadnąć numer. Zacząłem od 0...nie pasowało. Sprawdzałem po kolei, skreślałem liczby aż w końcu zatrzymałem się na 7.
-Hallo ?
-Skąd masz mój numer ?!
Ahh ten melodyjny i w tej chwili pełen pogardy głos Mellow.
-Pani Mellow lá Dios ?
-Yyy tak. Ale kto mówi ?!
-Taki jeden nieważny chyba dla Pani chłopak.
-Ymmm. A może kocur się przedstawi ?
-No dobrze. Benjamin Adrien La'Fonte. Skoro już mam twój numer, to odezwę się jutro wieczorem. Dobranoc kotek.
Nim dziewczyna coś powiedziała rozłączyłem się po czym podłączyłem telefon do ładowania. Zaśmiałem się, pełny numer Mellow wpisałem do kontaktów, schowałem notes. Poszedłem do łazienki wziąć prysznic i przebrać się. Po ogarnięciu się i przebraniu poszedłem spać. Od zajęć nie widziałem Mellow. W sumie mało co wychodziłem z pokoju a wiadomo było, że ona się nie pofatyguje. Miałem cały dzień na trening z końmi. Po obiedzie zabrałem Ailes'a w teren, właściwie większość trasy przegalopowałem. Jednak na polach dałem mu się wykazać. Poluzowałem nieco kontakt między moimi dłońmi a jego pyskiem. Ailes galopował coraz to szybciej a po chwili cwałował. Rzadko pozwalałem sobie i ogierowi na takie tempo. Po około 10 minutach zacząłem spowalniać Ailes'a. Ogier bryknął kilka razy a ja tylko coraz bardziej go spowalniałem. Po chwili stępowałem w stronę akademii. Poklepałem konia. Kiedy byłam kilkanaście minut od akademii zsiadłem z Ailes'a. Zacząłem go prowadzić dalej. Odniosłem sprzęt ogiera do siodlarni, kiedy podszedłem do jego bosku zarżał radośnie i podszedł do drzwi boksu. Pogładziłem go po chrapach, usłyszałem za sobą westchnięcie. Spojrzałem przez ramię, o dziwo stała tam Mellow.
-Szukałam cię.
-Zła za wczoraj ?
-Może. Gdzie byłeś ?
-W terenie.
Mellow podeszła bliżej, wystawiła ręce do Ailes'a. Ogier odsunął się gwałtownie. Ale po chwili podszedł, powąchał jej dłoń a potem szturchnął ją. Dziewczyna pogłaskała go.
-Po co mnie szukałaś ?
-Powiem ci na kolacji. Masz zadzwonić wieczorem tak ? A o której ?
-Dowiesz się wieczorem.
Uśmiechnąłem się po czym odszedłem bez słowa tak jak Mellow wczoraj. Poszedłem do pokoju po czym przebrałem się i poszedłem z powrotem do stajni. Przygotowałem Promesse po czym wyprowadziłem go na halę. Czas na mój ulubiony trening. Usiadłem pewnie w siodle po czym zacząłem jazdę. Jak to w Westernie na luźnych wodzach. Przez całą jazdę Promesse spisywał się świetnie. Na zakończenie coś czego ogier jeszcze perfekcyjnie nie robił jak i z resztą ja.
-Zobaczysz jeszcze zadzwonię.
-Nie masz ostatniej cyfry głupolu. Poprawiła włosy i nic nie mówiąc poszła. Postałem chwilę po czym odniosłem wszystko i poszedłem do pokoju. Usiadłem na łóżku po czym na ostatniej stronie notatnika napisałem numer Mellow a potem próbowałem zgadnąć numer. Zacząłem od 0...nie pasowało. Sprawdzałem po kolei, skreślałem liczby aż w końcu zatrzymałem się na 7.
-Hallo ?
-Skąd masz mój numer ?!
Ahh ten melodyjny i w tej chwili pełen pogardy głos Mellow.
-Pani Mellow lá Dios ?
-Yyy tak. Ale kto mówi ?!
-Taki jeden nieważny chyba dla Pani chłopak.
-Ymmm. A może kocur się przedstawi ?
-No dobrze. Benjamin Adrien La'Fonte. Skoro już mam twój numer, to odezwę się jutro wieczorem. Dobranoc kotek.
Nim dziewczyna coś powiedziała rozłączyłem się po czym podłączyłem telefon do ładowania. Zaśmiałem się, pełny numer Mellow wpisałem do kontaktów, schowałem notes. Poszedłem do łazienki wziąć prysznic i przebrać się. Po ogarnięciu się i przebraniu poszedłem spać. Od zajęć nie widziałem Mellow. W sumie mało co wychodziłem z pokoju a wiadomo było, że ona się nie pofatyguje. Miałem cały dzień na trening z końmi. Po obiedzie zabrałem Ailes'a w teren, właściwie większość trasy przegalopowałem. Jednak na polach dałem mu się wykazać. Poluzowałem nieco kontakt między moimi dłońmi a jego pyskiem. Ailes galopował coraz to szybciej a po chwili cwałował. Rzadko pozwalałem sobie i ogierowi na takie tempo. Po około 10 minutach zacząłem spowalniać Ailes'a. Ogier bryknął kilka razy a ja tylko coraz bardziej go spowalniałem. Po chwili stępowałem w stronę akademii. Poklepałem konia. Kiedy byłam kilkanaście minut od akademii zsiadłem z Ailes'a. Zacząłem go prowadzić dalej. Odniosłem sprzęt ogiera do siodlarni, kiedy podszedłem do jego bosku zarżał radośnie i podszedł do drzwi boksu. Pogładziłem go po chrapach, usłyszałem za sobą westchnięcie. Spojrzałem przez ramię, o dziwo stała tam Mellow.
-Szukałam cię.
-Zła za wczoraj ?
-Może. Gdzie byłeś ?
-W terenie.
Mellow podeszła bliżej, wystawiła ręce do Ailes'a. Ogier odsunął się gwałtownie. Ale po chwili podszedł, powąchał jej dłoń a potem szturchnął ją. Dziewczyna pogłaskała go.
-Po co mnie szukałaś ?
-Powiem ci na kolacji. Masz zadzwonić wieczorem tak ? A o której ?
-Dowiesz się wieczorem.
Uśmiechnąłem się po czym odszedłem bez słowa tak jak Mellow wczoraj. Poszedłem do pokoju po czym przebrałem się i poszedłem z powrotem do stajni. Przygotowałem Promesse po czym wyprowadziłem go na halę. Czas na mój ulubiony trening. Usiadłem pewnie w siodle po czym zacząłem jazdę. Jak to w Westernie na luźnych wodzach. Przez całą jazdę Promesse spisywał się świetnie. Na zakończenie coś czego ogier jeszcze perfekcyjnie nie robił jak i z resztą ja.
Poklepałem go po czym zsiadłem. Zaprowadziłem ogiera do boksu, rozsiodłałem go po czym wyczyściłem jak zawsze. Zaniosłem sprzęt do siodlarni i zmęczony poszedłem do pokoju. Znów się przebrałem uprzednio biorąc prysznic. Ubrałem dresy i jakąś bluzę po czym wyszedłem z pokoju. Teraz wziąłem Ache na spacer po akademii. Pies biegał tu i ówdzie. Po godzinie zaprowadziłem go do kojca. Nasypałem do miski karmę i nalałem świeżej wody. Po całym dniu treningu poszedłem na kolację. Zjadłem trzy kanapki i wypiłem herbatę. Była już 21:05. Westchnąłem po czym poszedłem do pokoju. Wziąłem telefon i zadzwoniłem do Mellow.
-Mellow ?
-Ymmm.
-I jak ?-Spytałem a przez słuchawkę usłyszałem cichy śmiech.
(Mellow ? Małe problemy z weną ale jest)
Subskrybuj:
Posty (Atom)
