niedziela, 26 lipca 2015
Od Alaski CD Levi'ego
-Przepraszam, ze przyszlam tak pozno, to był poprostu impuls. Pojde juz, jutro musze zaczac zbierac swoje rzeczy. -Szepnelam trzymajac kurczowo klamke.
-Czemu?-Zapytal, a ja spojrzalam na niego ze lzami w oczach.
-Anioł umarł, a ja kończe przygode z jezdziectwem.-Powiedziałam, a Levi zlapal mnie za reke.
-Nie mozesz tego zrobic.-Szepnął, a ja wyswobodniłam dlon z jego uscisku.
-Prosze... to podjelam taka decyzje i jej nie zmienie.-Odparłam i wyszłam. Czułam sie okropnie. Aniol umarl, a ja czulam ze dodatkowo zrenilam jeszcze Levi'ego. Wróciłam do pokoju i polozylam sie na lozku. Nie moglam zasnać, przez co kolejne pięć godzin spedzilam na wpatrywaniu sie tempo w sufit. Po siódmej wstalam i ogarnelam sie z grubsza. Caly dzien spedzilam na wloczeniu sie po korytarzach jak cien. Noc minela mi na dwudziesto minutowych drzemkach po ktorych budzilam sie zlana potem. Kolo osmej poszlam na stolowke, usiadlam przy wolnym stoliku i zaczelam bezcelu mieszac lyzka w misce z mlekiem. Zostalo mi piec dni do wyjazdu, gdzie ja sie podzieje.
Levi
Od Levi'ego c.d: Alaski
Zszedłem z deski i wpatrywałem się jak Alaska biegnie do stajni. Stałem tam jak wryty, dopiero kiedy przyjechał weterynarz ruszyłem się do przodu. Potknąłem się jednak o coś, okazała się to być torba Alaski. Westchnąłem i podniosłem ową torbę, oprócz tego podniosłem nasze deski. Poszedłem do akademii, swoje rzeczy zostawiłem u siebie w pokoju. Zarzuciłem sobie torbę dziewczyny na ramię a jej deskę wziąłem pod pachę. Wyszedłem z pokoju, jednak nie wiedząc do którego pokoju iść westchnąłem zrezygnowany. Zaczepiłem pierwszą lepszą osobę, na szczęście obcy chłopak znał Alaskę. Jednak za nim podał mi numer pokoju przeprowadził małe przesłuchanie. Przynajmniej miał taki zamiar jednak moje lodowate spojrzenie którym w końcu je obdarowałem sprawiło, że się ode mnie odczepił. Podał mi numer pokoju do którego natychmiast się udałem. Na moje nieszczęście nikogo nie było w pokoju a drzwi były zamknięte na klucz.
-K*rwa.
Syknąłem zastanawiając się gdzie pójść, razem z rzeczami dziewczyny poszedłem do swojego pokoju. Najwyżej oddam je jutro. Położyłem rzeczy przy łóżku i padłem na materac.
~*~
Zerwałem się na równe nogi słysząc pukanie do drzwi, odruchowo spojrzałem na zegarek...2:15. Westchnąłem, podszedłem do drzwi wciąż jeszcze śpiąc. Chwyciłem za klamkę, nacisnąłem ją i szarpnąłem, spojrzałem się na osobę stojącą w korytarzu.
-Ahh, wchodź.
Burknąłem i wpuściłem Alaskę do pokoju. Dziewczyna niepewnie usiadła na łóżku potykając się o swoje rzeczy.
-Przykro mi.
Wyszeptałem siadając obok niej, dziewczyna chilpnęła po czym oparła głowę na moim ramieniu. Spojrzałem się na nią kątem oka, ręką pogłaskałem ją po głowie. Poczułem jak łzy wsiąkają w rękaw mojej bluzy. Westchnąłem cicho i objąłem ją delikatnie w pasie.
-Levi...ja. Przepraszam.
-Za co ?
-Już pójdę.
Wstała na chwiejnych nogach, otarła łzy i powłócząc nogami podeszła do drzwi. Zerwałem się i podbiegłem do niej.
(Alaska ?)
piątek, 24 lipca 2015
Od Alex'a CD Leny
- Osz ty, myślałeś że mnie przestraszysz? - Lena wzięła dosyć sporą garść wody i mnie ochlapała.
- Ej, tak nie wolno! - zawołałem ze śmiechem.
- A tak można?! - zapytałam Lena.
Chlapaliśmy się dłuższą chwilę. Dawno nie miałem takiej chwili relaksu.
- Dobra - przerwałem. - Wygrałaś.
Wyszedłem z wody i położyłem się na piasku. Coraz bardziej robiło się już ciemno. Lena chwilkę później przyszła i położyła się koło mnie.
- Już się zmęczyłeś? - zapytała ze śmiechem, ale widziałem że sama była trochę zmęczona.
- No, niestety - powiedziałem.
<Lena? Ok, trochę dłuższe>
środa, 22 lipca 2015
Od Alaski CD Levi'ego
-Dziwne, przecież Levi jest spoko. Można z nim na luzie porozmawiać i pojeździć na desce.
Moje przemyślenia przerwał chłopak, zarumieniłam się lekko i zaczełam jechać dalej. Nastała między nami krępująca cisza. Po paru minutach dojechaliśmy do miasta. Połaziliśmy troche po mieście, zaszliśmy na chwile do kafejki na kawe i ciastko. Po dwóch-trzech godzinach wybraliśmy się w drogę powrotną. Jechałam zastanawiając sie czy wszystko w porządku z Aniołem. Wreszcie dojechaliśmy do bramy akademii. Wjechaliśmy na jej teren i zatrzymaliśmy sie dopiero przed dziedzińcem. Zeszłam z deski i spojrzałam na Levi'ego, który milczał od jakiegoś czasu.
-Dzięki, za miło spędzony dzień.-Szepnełam zakładając kosmyk włosów za ucho. Levi spojrzał na mnie i tez lekko sie uśmiechnął. Wziełam deske i zaczęłam kierować się w strone pokoju.
-Alaska!!!Alaska!!!-Odwróciłam sie i zobaczyłam Lene. Była przestraszona, a ja obawiałam się najgorszego. Dziewczyna złapała mnie za ręke i zaczeła ciągnąć mnie w strone stajni. Upuścilam deske i torbe i zaczelam biec za nią. Szatynka nie była w stanie nic powiedziec. Wreszcie wpadłam do boksu Anioła. Wałach miał drgawki i krew wyciekała mu z chrap.
-Dzwoń po weterynarza.-Powiedziałam klękając przy łbie wałach. Dziewczyna pobiegła do siodlarni, a ja trzymałam łeb Anioła, żeby nie zrobił sobie krzywdy.
-Ciiii kochany, spokojnie.-Powiedziałam łagodnie, choć w środku walczyłam z emocjami. Po kwadransie w stajni znalazł się weterynarz. Zdążył tylko wejśc, kiedy się odezwałam.
-Niech pan skróci mu cierpienie.-Szepnęłam ze łzami w oczach. Mężczyzna kiwnął głowa i wyjął z torby strzykawke. Weterynarz wstrzyknął całą zawartość strzykawki.
-Moze pani z Nim zostać. Pare minut i to sie skonczy.-Powiedzial, na co ja nawet nie zwrociłam uwagi. Siedziałam z lbem Aniola głaszcząc go. Wałacha przestały męczyć drgawki, i jego powieki coraz ciężej sie podnosily. Anioł zarżał w pewnym momencie jakby chciał się pożegnać. Uśmiechnełam sie lekko, a powieki wałacha zamknły się na zawsze. Łzy spywały po moich policzkach kapiąc na ciepła jeszcze skóre konia. Przesiedziałam tam jeszcze pół godziny.... a może godzine nucąc piosenke, ktora sluchalam jeżdżąc na Aniele. W pewnym momencie wszystkie emocje jakie trzymałam w sobie przekroczyły miarę... pękłam. Wstałam deliatnie zsuwając łeb konia z kolan. Wybiegłam z boksu, łzy zamazały mi cały obraz. Biegłam na oślep, aż wreszcie zaszyłam sie na dachu. Uczniowie czesto tam chodzili żeby zapalić, ale teraz nikogo tam nie było. Usiadłam na brzegu i podwinęlam kolana. Łzy nieprzestawały spływać po moich policzkach.
Levi
Od Levi'ego CD Alaski
-Cho*era jasna !
Trzasnąłem drzwiami od łazienki i pognałem do szafy, w jej dolnej części zacząłem szukać deski. Potem sprawdziłem pod łóżkiem, w torbach ale nigdzie jej nie było. Kopnąłem ramę łóżka i wtedy przypomniałem sobie gdzie ją ukryłem, podszedłem z powrotem do szafy i zerknąłem w pustą przestrzeń między nią a ścianą. Szpara była na tyle duża aby na spokojnie zmieścić tam deskorolkę, zadowolony i uspokojony wyciągnąłem ją i położyłem obok drzwi. Z szuflady małej szafki nocnej wyciągnąłem wełnianą czapkę z nadrukiem "Mrau" oraz kilka bransolet. Kilka psiknięć perfumami i byłem już gotowy. Schowałem telefon i portfel do kieszeni spodni oo czym chwyciłem deskę i poszedłem na dziedziniec.
~*~
Westchnąłem ciężko, chcąc nie chcąc musiałem jej odpowiedzieć.
-Gram na gitarze, keyboardzie i skrzypcach oprócz tego czasem śpiewam i tańczę. W zimię jeżdże na snowboardzie, w lato na desce. Gran też w koszykówkę i siatkówkę, codziennie rano idę na jogging. W ramach relaksu czytam.
Uniosłem brew i spojrzałem się na dziewczynę, na jej twarzy pojawił się delikatny ale mimo to słodki uśmiech. Przewróciłem oczyma po czym znów westchnąłem.
-A co z rodziną ?
-Matka, ojciec i siostra. Jeszcze tydzień temu tutaj mieszkali, teraz nie wiem gdzie są.
-Nie chcia...
Zmierzyłem ją rozbiawionym spojrzeniem co zamknęło jej buzię. Posłałem jej ledwo widoczny uśmiech. Alaska lekko się zarumieniła przez co szybko odwróciłem wzrok. Zapadła trochę nieprzyjemna cisza, kątem oka spojrzałem się na dziewczynę. Czując moje spojrzenie popatrzyła się na mnie, jednak ja nie odwracałem wzroku a Alaska w końcu lekko zakłopotana zebrała się na kolejne pytanie.
-Masz kogoś ?
Moje pozbawione emocji spojrzenie padło po raz kolejny na dziewcznę. Uniosłem jedną brew i dokładnie lustrowałem ją wzrokiem.
-Żadna nie wytrzymała ze mną pełnego miesiąca, tak więc nie.
Rzuciłem beznamiętnie na co Alaska zareagowała inaczej niż zwykle. Na chwilę się zatrzymała i zaczęła wszystko przemyślać.
-Mogłabyś to też robić w trakcie jazdy.
Powiedziałem sam się zatrzymując.
(Alaska ?)