niedziela, 13 grudnia 2015

~Valerine Leburne i Black Dyer~

Do Akademii Diamond dotarła nowa uczennica ze swoim wierzchowcem! A o to i oni:


|| Valerine Leburne|| 17 lat||  Kobieta|| 



||Black Dyer|| 3 lata|| Ogier||

Od John'a - c.d Vanessy

Spojrzałem na Vanessę, przytuliłem ją do siebie. Nie wiem czemu się zamartwiałem tym, ale skoro on tutaj jest, to przecież wszystko może wrócić. Doskonale wiem jaki on jest. Lubi psuć związki innych, a potem jakby nic odejść. Psuje związki, zaczyna się przystawiać do jednej z osób w tym związku, a kiedy dochodzi do zerwania, on też znika, jakby nigdy nic. Dlatego się obawiam, nie chodzi o mnie. Bo nadal widać jak mnie pożąda, w jego oczach wszystko można dostrzec, ale jeśli chodzi o Vanessę, to się tego bardziej obawiam...
- Nie chciałem tego przed tobą ukrywać. - wyszeptałem. 

Vanessa? Eeee tak, grałam w simsy, wybacz za zapłon xd

Od Vanessy CD John'a

No teraz to mnie zaskoczył. Przyłożyłam jego dłoń do twarzy. Na początku nie rozumiałam trochę o co może mu chodzić. Jednak im dłużej nad tym myślałam tym bardziej wszystko stawało się dla mnie jasne. Zamknęłam oczy i wzięłam głęboki oddech, by po chwili wypuścić powietrze nosem. Nie wiedziałam o czym teraz myśleć. Chociaż nie. Wiedziałam jedno, że mimo to i tak go kocham. Wiem, może i zabrzmi to trochę egoistycznie lub coś w tym stylu, ale dla mnie ważne było jaki był w stosunku do mnie, jak mnie traktował. Otworzyłam trochę oczy. Zauważyłam jak John siada, najwyraźniej trochę przestraszony moim milczeniem. 
- Nie wiem... Czułabym się trochę dziwnie, ale i tak bym go kochała. Kochałabym go nadal. To że czułabym się dziwnie, ogólnie te uczucie szybko by minęło. Bo po co zadręczać się czymś, co już było i nie wróci...? Czy nie najważniejsze jest to, co trwa teraz?- przytuliłam go. 

John? czy odpowiedź jest zadowalająca? 

Od John'a - c.d Vanessy

Odsłoniłem sobie twarz. Poduszkę położyłem obok. 
- Chciałby Ci powiedzieć, nawet bardzo, ale się boję, że Cię stracę. - powiedziałem. 
- John, jesteś dla mnie ważny, nie potrafiłabym tak odejść. - odparła.
Spuściłem wzrok. A co jeśli jej powiem i odejdzie? Jeśli poczuje obrzydzenie do mnie? Co jeśli teraz mówi, że zostanie, a jak się o tym dowie to odejdzie? Cały świat mi się zawali. Wszystko straci sens. Nic nie będzie mi sprawiało radości. Nie będę potrafił czerpać radości z życia. Jednak z drugiej strony, nie chcę mieć przed nią tajemnic. Dobra, powiem, albo teraz albo nigdy... 
- Inaczej... Jakbyś zareagowała, gdyby twój obecny chłopak wcześniej był w większości z chłopakami i może paroma dziewczynami? Tak chodzi mi o to jakbyś się wtedy czuła. 

Vanessa? :x

Od Carl'a - c.d Luizy

Muszę przyznać, że to co powiedziała dziewczyna, było bardzo zabawne. W sumie to mnie rozbawiło. Jednak nie ukazałem tej reakcji, dopóki nie opuściła ogromnej stołówki. Gdy tylko przekroczyła próg, a wielkie drzwi zamknęły się tuż za nią, od razu ruszyłem za nią. Szybkim krokiem skierowałem się tam, gdzie po raz ostatni ją ujrzałem, a gdy tam dotarłem, jej tam już nie było. 
Nawet nie znasz jej imienia, debilu...
Jedyna myśl, która przechodziła mi przez głowę. W sumie, dla niej to nie było za przyjemne, jak położyłem swoje dłonie na jej barkach, naruszając jej przestrzeń osobistą. 
Jaki ja jestem tępy, ale cóż zrobić? To co teraz mam się od niej trzymać, przynajmniej na 2 km? W sumie nie głupi pomysł, ale dobra. Pójdę do stajni, zobaczyć konie szkółkowe. 
~
Przekraczając próg stajni, do moich nozdrzy dotarł zapach z dziecięcych lat, kiedy jeździłem z przyjemnością, co dobrze mi wychodziło. 
To miejsce daje wspomnienia z przeszłości, ale nie ważne. Rozejrzałem się po stajni, była wielka, rozciągała się, że nawet ciężko było dostrzec koniec. No w końcu mój wzrok zawadza. 
Przechodziłem koło kilku koni szkółkowych, każdy miał napisane w czym jest najlepszy. Zatrzymałem się przy Noblessie M. To jest to, WKKW, długi czas upłynął od ostatniej lekcji tej dyscypliny. 
Poszedłem do siodlarni, wziąłem wszystko co będzie mi aktualnie potrzebne. Wszystko wziąłem co należało do ogiera. 
Wróciłem do wierzchowca, wszedłem powoli do boksu...
Po tym całym oporządzeniu go, wyprowadziłem konia z boksu. Trzymałem wodzę i prowadziłem Noblessa na krytą ujeżdżalnię, gdzie było parę osób. Wsiadłem zwinnie na ogiera i wparowałem do ujeżdżalni. Spojrzeli wszyscy na mnie, no i jak się okazało, była tu ta blondyna co stwierdziła, że naruszyłem jej przestrzeń osobistą. 

Luizo?