niedziela, 27 września 2015

Od Alaski C.D. Levi'ego

Uklękłam przed nim i delikatnie przejechałam dłonią po jego policzku. Ujęłam jego twarz w dłonie i delikatnie nakierowałam, żeby na mnie patrzył. Jednak chłopak cały czas uciekał wzrokiem. Westchnęłam, a chłopak położył delikatnie swoją dłoń na mojej.
-Jesteś zła?-Zapytał, nadal uciekając wzrokiem.
-Nie.-Szepnęłam, a Levi wstał, a ja zrobiłam to samo. Chłopak ciągle uciekał przede mną, choć wiedział, że się nie gniewam.
-Przestań.-Warknęłam, na co Levi znieruchomiał i wreszcie na mnie spojrzał.
-Czemu?-Zapytał, a ja zrobiłam krok do przodu i ponownie ujęłam jego twarz w dłonie. Spojrzałam niepewnie w jego oczy i złączyłam nasze wargi.
Zaczęłam go całować, a po dłuższej chwili odsunęliśmy się trochę od siebie. Dzieliły nas centymetry.
-Temu.-Mruknęłam mu do ucha.
Levi

Od Levi'ego C.D Alaski

Uśmiechnąłem się sam do siebie po czym delikatnie zacząłem muskać skórę dziewczyny. Delikatnie całowałem jej płatek ucha powoli schodząc w dół.
-Levi, proszę skończ.
Przestałem na chwilę i spojrzałem się na dziewczynę, od razu odsunąłem się od niej. Podszedłem do najbliższej szafki i oparłem się o nią rękami.
-Przepraszam.
Rzuciłem patrząc kątem oka na stojącą przy łóżku dziewczynę. Westchnąłem po czym ruszyłem w stronę drzwi jednak czując uchyt dziewczyny na swoim nadgarstku zatrzymałem się w pół kroku.
-Czemu zawsze uciekasz kiedy...
Obróciłem się gwałtownie, objąłem ją w pasie przyciągając do siebiei ująłem jej podbródek po czym pocałowałem ją, delikatnie jednak mimo to był to pocałunek pełen namiętności. Po chwili odsunęła się od niej i zakryłem oczy dłonią.
-Bo nie mogę się powstrzymać. I wolę ucieczkę niż zranienie cię.
Oparłem się o drzwi i osunąłem się w dół. Nie chciałem patrzeć na Alaskę, bałem się...wstydziłem. Jednak kiedy ona zdjęła moją rękę z oczu mimowolnie spojrzałem się w jej śliczne oczy.
-Przepraszam.
Wyszeptałem speszony, odwróciłem wzrok.

(Alaska ?)

Od Alaski C.D. Levi'ego

-Z daleka od moich włosów.-Warknęłam, a Levi uśmiechnął się zadziornie.Złapał mnie w pasie i zaczął ciągnąć w stronę łóżka (wiem, brzmi to dziwnie xD) Wyrywałam się, ale brunet był silniejszy. Pchnął mnie na łóżko i zaczął...... łaskotać (:D). Wyrywałąm się, ale na nic to się zdało.
-Proszę dość!-Błagałam, a chłopak złapał mnie na ręce, przestając na chwile.
-Śmiech to zdrowie.-Szepnął mi do ucha, a ja się uśmiechnęłam. W chwili nie uwagi wyrwałam mu się i chwyciłam poduszkę.
-Teraz zacznie się prawdziwa walka.-Stwierdziłam, a Levi złapał swoją broń, która była w powleczce z myszką Mickey. Stanęłam na nogi po jednej stronie łóżka, a chłopak po drugiej.  Okładaliśmy się poduszkami, a pierze fruwało wokół nas. Nie zwracaliśmy uwagi na nic, aż do momentu, kiedy ktoś odchrząknął.  Znieruchomieliśmy i spojrzeliśmy w kierunku drzwi, gdzie stały dziewczyny.
-To może my nie będziemy przeszkadzać.-Stwierdziła Aleks'a  i zamknęła drzwi. Staliśmy chwile w ciszy po czym oboje padliśmy na łóżko zwijając się ze śmiechu. Piórka unosiły się i po chwili opadały. Rozejrzałam się po pokoju, w którym obecnie było mnóstwo pierza.
-Wypadałoby to posprzątać.-Mruknęłam niezadowolona wizją ogarniania pokoju. Wstałam leniwie i zabrałam szczotke, worek na śmieci oraz zmiotke. Kucnęłam i zaczęłam zbierać pierze  rękoma, a potem wrzucałam je do worka. Po chwili wstałam, a Levi objął mnie w tali od tyłu.
-Musze posprzątać-Szepnęłam, a chłopak przygryzł mi ucho i nie wypuszczał z objęć.
-Odpuść sobie.-Mruknął w końcu, a ja westchnęłam.
Levi

Witamy Auriane Piurse oraz jej konia Ledugardo!



Imię: Auriana
Pseudo: Auri
Nazwisko: Piurse
Wiek: 17 l
Głos: Dove Cameron
Charakter: Auriana jest osobą bardzo emocjonalną po wielu przejściach dla tego bardzo łatwo ją skrzywdzić. Jest bardzo otwarta i przyjacielska. Jest ona również bardzo uparta , zadziorna i zawsze musi postawić na swoim. Auri bardzo lubi poznawać nowych ludzi ale nienawidzi gdy są oni fałszywi i kłamliwi.
Aparycja: Auri ma 172 cm jest szczupłą blondynką ma zielone oczy. Jest bardzo ładna.
Hobby: kocha taniec i śpiew oczywiście najważniejszą jej pasją są konie lubi jazde na desce i na rolkach w wolnym czasie czyta
Partner/ka: nie ma nikogo
Rodzina: ma tylko tatę i siostrę jej mama umarła 5 miesięcy temu. ojciec po jej śmierci stał się bardzo wrażliwy i opiekuńczy boi się stracić córki. Młodsza siostrzyczka Auriany Talia ma tylko 7 lat i bardzo przeżyła śmierć mamy. Matka zginęła na nowotwór jej bliscy patrzyli jak odchodzi ( umiera sie bardzo boleśnie i powoli )
Ciekawostki: urodziła się w Miami jej ojciec ma sklep muzyczny i mieszkała prawie na samej plaży. Dziewczyna pracowała w tym sklepie razem z całą rodziną , matka nauczyła ją grać na fortepianie gitarze harfie skrzypcach i flecie. Do przyjazdu do akademii namówił ją ojciec .
Koń: Ledugardo ( w skrócie Legad )
Pokój nr: 3
Login na howrse: tysia150



Imie: Ledugardo ( inaczej Legard )
Płeć: ogier
Wiek: 6 lat
Rasa: Angloarab
Budowa: jest bardzo silny i wysportowany
Usposobienie: ma łagodne nastawienie ale potrafi być uparty, jest bardzo mądry i szybko sie uczy. Specjalizacja: Skoki
Inne: bardzo lubi podjadać, Auriana uratowała go jak leżał ranny na skalistej plaży 3 miesiące przed przyjazdem.
Boks nr.: 42
Właścicielka : Auriana Piurse

Od Levi'ego C.D. Alaski

Wyszedłem z pokoju dziewczyny przypominając sobie, że miałem potrenować z Yume. Szybko przebrałem się w wygodne ubrania i jak zwykle założyłem czapkę. Wybiegłem z pokoju trzaskając za sobą drzwiami.
Na szczęście przygotowanie klaczy nie zabrało mi dużo czasu, wprowadziłem ją na pustą halę po czym chwilę rozchodziłem by po chwili znaleźć się na jej grzebiecie. Przez dobre półtorej godziny męczyliśmy się z ciągiem oraz odpowiednim zebraniem. W końcu dałem sobie spokój jako, że zarówno ja, jak i Yume nie mieliśmy zbyt dobrych humorów. Oporządziłem klacz i zostawiłem ją w boksie.
~*~
Do późnego popołudnia siedziałem w pokoju tresując Twix'a i odrabiając lekcje. Co chwile dostawałem jakieś wiadomości które ignorowałem, jednak słysząc już któryś sygnał z rzędu sięgnąłem po telefon. Dużo wiadomości było od siostry lub rodziców. Odpisałem na SMS'y po czym znów odłożyłem telefon i wróciłem do odrabiania lekcji.
~*~
Zmęczony, wykończony umysłowo ruszyłem do pokoju Alaski. Zatrzymałem się przed drzwiami jej pokoju po czym zapukałem. Na szczęście nie musiałem długo czekać na zaproszenie do środka.
-Myślałam, że będziesz wcześniej.
Rozejrzałem się po pokoju dziewczyny, jak zwykle nikogo nie było.
-Nie mogłem wcześniej.
Alaska szturchnęła mnie delikatnie się uśmiechając. Również się uśmiechnąłem i zmierzwiłem jej włosy.

(Alaska ?)