-Szalony.
-Może teraz ty powiesz mi coś o sobie. Ja się zwierzyłem.
-Ok. Tylko ostrzegam. To nie będzie w ‘dużym skrócie’.
-Dawaj.
-No to tak. Urodziłam się w Moskwie. Mój ojciec był wojskowym a matka ma własną firmę i jeździ konno. Byłam taką córeczką tatusia. Przyjaźniłam się tylko z chłopakami, w sumie dalej to robię. Nigdy nie miałam przyjaciółki. Potrafię strzelać z łuku i broni palnej. Umiem się bić więc nie radzę zachodzić mi za skórę. Nie przepadam za końmi. Jestem tu ze względu na matkę. Wspominałam już, że mój ojciec nie żyje? Chciałam iść do wojska ale mama mi nie pozwoliła, ponieważ mówiła, że nie chce zostać sama. Takie tam. Lubię oglądać chińskie bajki. Dużo siedzę przed komputerem i że tak powiem nakurwiam chellengera. Dużo palę. Nie potrafię pić. Znaczy się wiesz… odpadam przy pierwszej flaszce. Jeśli chodzi o muzykę to metal i rapcore. Ulubiony zespół Hollywood Undead. Lubuję się w czarnych kolorach. Ty wiesz, że nie wiem czy to wszystko? Kurde przypał.
<Stev?>
środa, 23 września 2015
Od Steven'a CD Inessy
- No cóż... Ledwo się znamy, ale niech stracę. Urodziłem się w mieście o nazwie Phoenix w stanie Arizona. Moja matka była fryzjerką. To po niej odziedziczyłem smykałkę do tego. Czasami biorę Peleusa na wystawy. Oprócz tego jeżdżę quadem. Jeśli mogę to jadę do miasta do salonu i dorabiam właśnie jako fryzjer- odparłem- Ale to w wielkim skrócie. Nie chcę się zbytnio rozgadywać- dodałem.
- Czyyyli jesteś szalonym fryzjerem który jeździ quadem i na gigantycznym koniu?- spytała.
- Coś w tym stylu- zaśmiałem się.
<Inessa?>
- Czyyyli jesteś szalonym fryzjerem który jeździ quadem i na gigantycznym koniu?- spytała.
- Coś w tym stylu- zaśmiałem się.
<Inessa?>
Od Inessy CD Steven'a
- Czuję się taka… niska –jęknęłam.
- Nie jęcz. Nie zgub się. Nie zrób sobie krzywdy. Proszę –popatrzył na mnie z góry.
- Nie jęcz. Nie zgub się. Nie zrób sobie krzywdy. Proszę –powtórzyłam po nim tylko bardziej… jak dziecko.
- Przedrzeźniasz się ze mną –zapytał i ruszył.
-To się fachowo nazywa flirt. Tylko w takim innym wydaniu –wyjęłam nogi ze strzemion i puściłam je wolno.
- Człowiek uczy się przez całe życie –westchnął teatralnie.
- Mogę cię nauczyć jeszcze wielu, wieeeelu rzeczy –mrugnęłam jednak on tego nie zauważył. Zaśmiał się. –Opowiedz mi coś o sobie. Szczegółowo. Chcę wiedzieć wszystko –na mojej twarzy pojawił się złośliwy uśmieszek.
<Przepraszam, że tak długo :v Steven?>
- Nie jęcz. Nie zgub się. Nie zrób sobie krzywdy. Proszę –popatrzył na mnie z góry.
- Nie jęcz. Nie zgub się. Nie zrób sobie krzywdy. Proszę –powtórzyłam po nim tylko bardziej… jak dziecko.
- Przedrzeźniasz się ze mną –zapytał i ruszył.
-To się fachowo nazywa flirt. Tylko w takim innym wydaniu –wyjęłam nogi ze strzemion i puściłam je wolno.
- Człowiek uczy się przez całe życie –westchnął teatralnie.
- Mogę cię nauczyć jeszcze wielu, wieeeelu rzeczy –mrugnęłam jednak on tego nie zauważył. Zaśmiał się. –Opowiedz mi coś o sobie. Szczegółowo. Chcę wiedzieć wszystko –na mojej twarzy pojawił się złośliwy uśmieszek.
<Przepraszam, że tak długo :v Steven?>
Od Alaski C.D. Levi'ego
Usiadłam podciągając kolana pod brodę. Otoczyłam je ramionami i spojrzałam na bruneta, który kręcił się po całym pokoju.
-Tak.-Skłamałam i chciałam wstać, ale chłopak mi to uniemożliwił.
-Czuć tu kłamstwem.-Mruknął mi do ucha, a po moim ciele przeszedł dreszcz.
-Niby dlaczego?-Zapytałam odsuwając się trochę. Levi westchnął kręcąc głową, ale po chwili ponownie na mnie spojrzał.
-Po pierwsze, nie upiłaś ani jednego łyka herbaty, a po drugie z listka nie ubyła żadna tabletka.-Powiedział i lekko się uśmiechnął.
-No dobrze.-Westchnęłam, a Levi podał mi dwie proszki i kubek herbaty. Połknęłam tabletki i popiłam paroma łykami. Odstawiłam kubek, a brunet usiadł obok mnie, przyłożył nadgarstek do mojego czoła.
-Nadal jesteś rozpalona.-Westchnął wstając. -Prześpij się jeszcze.
-Może lepiej pójdę do siebie.-Szepnęłam wstając, ale chłopak delikatnie pchnął mnie na łóżku.
-Zostań, tu będziesz miała cisze i spokój.-Stwierdził, a ja kiwnęłam bez przekonania głową i się położyłam. Levi przysiadł obok mnie i wierzchem dłoni przejechał po moim policzku, przy okazji zakładając mi włosy za ucho. Wreszcie nie wytrzymałam i odwróciłam się twarzą w stronę chłopaka.
-Chciałam zapytać co będzie dalej w związku z wczorajszą sytuacją?-Wyrzuciłam wreszcie z siebie, a dłoń bruneta znieruchomiała.
Levi
-Tak.-Skłamałam i chciałam wstać, ale chłopak mi to uniemożliwił.
-Czuć tu kłamstwem.-Mruknął mi do ucha, a po moim ciele przeszedł dreszcz.
-Niby dlaczego?-Zapytałam odsuwając się trochę. Levi westchnął kręcąc głową, ale po chwili ponownie na mnie spojrzał.
-Po pierwsze, nie upiłaś ani jednego łyka herbaty, a po drugie z listka nie ubyła żadna tabletka.-Powiedział i lekko się uśmiechnął.
-No dobrze.-Westchnęłam, a Levi podał mi dwie proszki i kubek herbaty. Połknęłam tabletki i popiłam paroma łykami. Odstawiłam kubek, a brunet usiadł obok mnie, przyłożył nadgarstek do mojego czoła.
-Nadal jesteś rozpalona.-Westchnął wstając. -Prześpij się jeszcze.
-Może lepiej pójdę do siebie.-Szepnęłam wstając, ale chłopak delikatnie pchnął mnie na łóżku.
-Zostań, tu będziesz miała cisze i spokój.-Stwierdził, a ja kiwnęłam bez przekonania głową i się położyłam. Levi przysiadł obok mnie i wierzchem dłoni przejechał po moim policzku, przy okazji zakładając mi włosy za ucho. Wreszcie nie wytrzymałam i odwróciłam się twarzą w stronę chłopaka.
-Chciałam zapytać co będzie dalej w związku z wczorajszą sytuacją?-Wyrzuciłam wreszcie z siebie, a dłoń bruneta znieruchomiała.
Levi
Od Levi'ego-c.d Alaski
Po tym jak Alaska wybiegła z pokoju stałem jak wryty. Oczy miałem szeroko otwarte, przetarłem je po czym pokręciłem głową. Wyłączyłem laptopa, nałożyłem trampki i wziąłem telefon wraz ze słuchawkami po czym opuściłem pokój. Moje serce waliło jak szalone, starałem się uspokoić mieszaninę emocji słuchając muzyki i myśląc o czymś innym. Jednak to nie działało, moje myśli wciąż krążyły wokół Alaski. Wściekły sam na siebie poszedłem jej szukać. Nie było jej w pokoju, w salonie, na stołówce. W ogóle nie było jej w budynku akademii. Ostatnią opcją jaka mi została była stajnia.
~*~
Zakryłem usta dłonią wyciszając oddech, mężczyzna który pracował w akademii jako stajenny stał teraz na środku korytarza. Rozglądał się nerwowo doskonale wiedząc, że ktoś przed chwilą był w stajni. "No wyjdź, żesz wreszcie" cały czas ta myśl krążyła mi po głowie, wreszcie ku mojej uciesze mężczyzna opuścił budynek. Odczekałem chwilę dla pewności po czym wyszedłem z siodlarni, otarłem czoło i zabrałem się za szukanie boksu Mistress. Oświetlałem tabliczki ekranem telefonu aż wreszcie znalazłem boks 49. Uchylone drzwi oznaczały, że Alaska była w środku, mimo to dla pewności zajrzałem do środka. Kamień spadł mi z serca kiedy ujrzałem wtuloną w klacz dziewczynę. Uśmiechnąłem się sam do siebie wchodząc cicho do boksu, pogłaskałem delikatnie czuwającą klacz po czym wziąłem Alaskę na ręce starając się jej nie obudzić. Wyniosłem ją z boksu który z trudem zamknąłem i udałem się do swojego pokoju.
~*~
Siedziałem na podłodze przy łóżku w którym leżała przykryta Alaska, na szafce nocnej miała przygotowane tabletki oraz herbatę. Po raz kolejny dotknąłem jej czoła, wciąż było rozpalone. Westchnąłem po czym oparłem się o łóżko. Nie dręczony przeróżnymi myślami przysnąłem podczas przyglądania się dziewczynie.
~*~
-Levi ? Levi ?
Uchyliłem powieki po czym znów je zamknąłem delikatnie odtrącając dłoń Alaski.
-Jak się czujesz ?
Otworzyłem oczy żeby spojrzeć na "umierającą" Al, miała cały czerwony nos, wyglądała jakby nie spała od kilku dni.
-I na co ci było spanie w stajni.
Mruknąłem nie czekając na jej odpowiedź, podniosłem się z podłogi i poszedłem do łazienki umyć zęby i przemyć twarz. Wciąż śpiący wróciłem do pokoju żeby nakarmić Twix'a.
-Brałaś tabletki ?
Spojrzałem się kątem oka na wciąż milczącą Alaskę.
(Alaska ?)
~*~
Zakryłem usta dłonią wyciszając oddech, mężczyzna który pracował w akademii jako stajenny stał teraz na środku korytarza. Rozglądał się nerwowo doskonale wiedząc, że ktoś przed chwilą był w stajni. "No wyjdź, żesz wreszcie" cały czas ta myśl krążyła mi po głowie, wreszcie ku mojej uciesze mężczyzna opuścił budynek. Odczekałem chwilę dla pewności po czym wyszedłem z siodlarni, otarłem czoło i zabrałem się za szukanie boksu Mistress. Oświetlałem tabliczki ekranem telefonu aż wreszcie znalazłem boks 49. Uchylone drzwi oznaczały, że Alaska była w środku, mimo to dla pewności zajrzałem do środka. Kamień spadł mi z serca kiedy ujrzałem wtuloną w klacz dziewczynę. Uśmiechnąłem się sam do siebie wchodząc cicho do boksu, pogłaskałem delikatnie czuwającą klacz po czym wziąłem Alaskę na ręce starając się jej nie obudzić. Wyniosłem ją z boksu który z trudem zamknąłem i udałem się do swojego pokoju.
~*~
Siedziałem na podłodze przy łóżku w którym leżała przykryta Alaska, na szafce nocnej miała przygotowane tabletki oraz herbatę. Po raz kolejny dotknąłem jej czoła, wciąż było rozpalone. Westchnąłem po czym oparłem się o łóżko. Nie dręczony przeróżnymi myślami przysnąłem podczas przyglądania się dziewczynie.
~*~
-Levi ? Levi ?
Uchyliłem powieki po czym znów je zamknąłem delikatnie odtrącając dłoń Alaski.
-Jak się czujesz ?
Otworzyłem oczy żeby spojrzeć na "umierającą" Al, miała cały czerwony nos, wyglądała jakby nie spała od kilku dni.
-I na co ci było spanie w stajni.
Mruknąłem nie czekając na jej odpowiedź, podniosłem się z podłogi i poszedłem do łazienki umyć zęby i przemyć twarz. Wciąż śpiący wróciłem do pokoju żeby nakarmić Twix'a.
-Brałaś tabletki ?
Spojrzałem się kątem oka na wciąż milczącą Alaskę.
(Alaska ?)
Subskrybuj:
Posty (Atom)