- Chętnie, ale najpierw muszę zaprowadzić Star do boksu.-Powiedziałam.
-Może ci pomóc?-Zapytał, a ja się lekko uśmiechnęłam.
-Skorzystam. Trzeba zrobić korytarz między ujeżdżalnia, a boksem.-Odparłam, a Alex kiwnął głową, że rozumie. Wyszliśmy z siodlarni. Zrobiliśmy szybko korytarz i otworzyliśmy ujeżdżalnie, z której jak strzała wyleciała klacz. Kiedy wpadła do boksu, ja go szybko zamknęłam. Zdemontowaliśmy korytarz.
-Za pół godziny przy wyjściu.-Powiedział Alex, a ja poszłam do pokoju. Wzięłam szybki prysznic i założyłam czyste ubranie. Spięłam ładnie włosy i zrobiła delikatny make up. Równo z czasem czekałam przy wyjściu.
Alex
poniedziałek, 19 stycznia 2015
Od Benjamina - Cd historii Mellow
Mellow wyszła ja szybko zerwałem się z łóżka i wybiegłem za nią. Szła szybkim tempem w stronę swojego pokoju. Zacząłem za nią biec a po chwili przybiłem ją do ściany. Mellow na początku chciała krzyknąć ale potem mnie rozpoznała.
-Czego ?!
Warknęła a ja pokręciłem głową, spuściłem wzrok ale jednak po chwili zerknąłem na Mellow.
-Może poszłabyś......
Zaciąłem się a Mellow uniosła brew. "No dalej Ben. Dasz radę" dodawałem sobie otuchy. Ale potem przypominając sobie, że Mellow jest imprezowiczką spuściłem głowę. Odsunąłem się od niej i bez słowq poszedłem do pokoju. Nie odwracałem się i w sumie nie liczyłem też, żeby dziewczyna za mną poszła albo w jakikolwiek sposób się przejęła. Wszedłem do pokoju gdzie każdy zdążył się już zająć sobą. Rzuciłem się na łóżko..."Super Ben, nawet nie potrafisz zaprosić dziewczyny na kolację. Zjeb..." Skarciłem się w myślach a potem obróciłem tak żeby obserwować tępo biąłą ścianę.
Z pokoju wyszedłem dopiero wieczorem i nie udałem się wtedy na kolację. Owszem mijałem stołówkę ale kd razu poszedłem do stajni. Sprawnie i dosyć dokładnie przygotowałem Ailes'a. Spod stajni ruszyłem galopem w stronę pól.
Wróciłem z rościętym głową i poobijanymi plecami. Lekko kuśtykając zaprowadziłem Ailes'a do boksu. Stajenny zaproponował, że go rozsiodła na co przystałem. Poszedłem na stołówkę gdzie nikogo się nie spodziewałem. A jednak. Spotkałem nikogo innego jak nie Mellow. Obrzuciła mnie spojrzeniem po czym podeszła.
-Czemu mnie tak peszczelnie zostawiłeś ?! W ogóle co ty chciałeś ?!
-Zostawiłem bo zostawiłem i przepraszam. Też przepraszam za to zachowanie w pokoju. Przecież to jest nieestetyczne.
Ostatnie zdanie wymruczałem, Mellow ledwo co je zrozumiała. Wziąłem talerz i zacząłem nakładać sobie sałatkę po czym wziąłem kanabkę i ciepłą herbatę. Usiadłem przy stoliku który stał w kącie a Mellow obok.
-Coś jeszcze chcesz ?
Spojrzałem się na nią zmęczony i obolały. Ona nie odpowiedziała. Wzruszyłem ramionami i zabrałem się za kolację.
-Powiesz mi wreszcie co chciałeś powiedzieć wtedy na korytarzu ?
-A muszę ?
-Tak !
Przewróciłem oczyma po czym spojrzałem się na nią. Na początku miało to być wyzywające spojrzenie ale nie potrafiłem. Westchnąłem i wydakałem:
-Chciałem się zapytać czy....no...nie poszłabyś ze mną......na kolację.
Widziąc jej minę posmutniałem i spuściłem głową.
-Pewnie wolałabyś imprezę....no i pewnie nie ze mną.
Warknąłem i wróciłem do jedzenia kolacji.
(Mellow ? )
-Czego ?!
Warknęła a ja pokręciłem głową, spuściłem wzrok ale jednak po chwili zerknąłem na Mellow.
-Może poszłabyś......
Zaciąłem się a Mellow uniosła brew. "No dalej Ben. Dasz radę" dodawałem sobie otuchy. Ale potem przypominając sobie, że Mellow jest imprezowiczką spuściłem głowę. Odsunąłem się od niej i bez słowq poszedłem do pokoju. Nie odwracałem się i w sumie nie liczyłem też, żeby dziewczyna za mną poszła albo w jakikolwiek sposób się przejęła. Wszedłem do pokoju gdzie każdy zdążył się już zająć sobą. Rzuciłem się na łóżko..."Super Ben, nawet nie potrafisz zaprosić dziewczyny na kolację. Zjeb..." Skarciłem się w myślach a potem obróciłem tak żeby obserwować tępo biąłą ścianę.
Z pokoju wyszedłem dopiero wieczorem i nie udałem się wtedy na kolację. Owszem mijałem stołówkę ale kd razu poszedłem do stajni. Sprawnie i dosyć dokładnie przygotowałem Ailes'a. Spod stajni ruszyłem galopem w stronę pól.
Wróciłem z rościętym głową i poobijanymi plecami. Lekko kuśtykając zaprowadziłem Ailes'a do boksu. Stajenny zaproponował, że go rozsiodła na co przystałem. Poszedłem na stołówkę gdzie nikogo się nie spodziewałem. A jednak. Spotkałem nikogo innego jak nie Mellow. Obrzuciła mnie spojrzeniem po czym podeszła.
-Czemu mnie tak peszczelnie zostawiłeś ?! W ogóle co ty chciałeś ?!
-Zostawiłem bo zostawiłem i przepraszam. Też przepraszam za to zachowanie w pokoju. Przecież to jest nieestetyczne.
Ostatnie zdanie wymruczałem, Mellow ledwo co je zrozumiała. Wziąłem talerz i zacząłem nakładać sobie sałatkę po czym wziąłem kanabkę i ciepłą herbatę. Usiadłem przy stoliku który stał w kącie a Mellow obok.
-Coś jeszcze chcesz ?
Spojrzałem się na nią zmęczony i obolały. Ona nie odpowiedziała. Wzruszyłem ramionami i zabrałem się za kolację.
-Powiesz mi wreszcie co chciałeś powiedzieć wtedy na korytarzu ?
-A muszę ?
-Tak !
Przewróciłem oczyma po czym spojrzałem się na nią. Na początku miało to być wyzywające spojrzenie ale nie potrafiłem. Westchnąłem i wydakałem:
-Chciałem się zapytać czy....no...nie poszłabyś ze mną......na kolację.
Widziąc jej minę posmutniałem i spuściłem głową.
-Pewnie wolałabyś imprezę....no i pewnie nie ze mną.
Warknąłem i wróciłem do jedzenia kolacji.
(Mellow ? )
Od Mellow CD Benjamin'a
No normalnie się wyruszyłam. To chyba oczywiste, że nie mogę nosić byle gówna? Nigdy nie wiadomo kiedy... Nadarzy się okazja pokazania jej komuś...
- Miałeś szczęście, że nie puściłam zapięcia! - powiedziałam arogancko.
- Chyba pecha - uniósł jedną brew.
- Szczęście. Wystarczy ci mój stanik - prychnełam.
- Raczej nie - uśmiechnął się krzywo.
- Coś ty taki napalony? - rzuciłam z uśmiechem pod nosem.
- Ja? Gdzie tam - tym razem to on prychnał oburzony.
- Peeewnie, kocurze.
- Wcale nie, kotku - rzucił się na mnie zanim zdążyłam zareagować. Przygwoździł mnie do łóżka.
- Ależ... - zaczęłam, ale przyłożył do moich ust dłoń.
- ...nie - dokończył za mnie szczerząc się. Rzuciłam głową na boki, ale chłopak trzymał mnie mocno. Chciałam powiedzieć ,,c.holera, odpierdol się!", ale wyszło tylko kilka jęków. Posłałam mu najbardziej pogardliwe spojrzenie na jakie było mnie stać.
- Nie patrz się tak na mnie - wymruczał odwracając głowę. Jedną ręką zrzuciłam jego dłoń z ust i prawie się wyrwałam, jednak złapał moją rękę.
- I co mi teraz zrobisz, co? - odpyskowałam mu.
- Hmmm... pomyślmy?
- Co? Zgwałcisz mnie? - prychnełam rozbawiona.
- Czemu nie? - roześmiał się i puścił mnie, ponieważ na korytarzu rozległy się jakieś męskie głosy. Z miejsca dostał po gębie.
- To nie była właściwa odpowiedź - zmrużylam oczy i zacisnełam usta.
- Ty to potrafisz lać - skrzywił się i potarł twarz. W tej chwili do pokoju wprowała gromada chłopaków, widocznie wspołlokatorow Benjamina.
- Ooo przeszkadzamy? - zapytał jeden z nich i roześmiał się.
- Oh, wcale - poprawiłam wymuskanym ruchem włosy - wasz kolega właśnie mnie rozbrajał - wydełam usta.
- Nasz Ben i dziewczyna? - jego kumple zaczęli szturchac się łokciami. Boże, ale dziecinada - stwierdziłam. Wywróciłam jednoznacznie oczami, wstałam, otrzepałam spodnie i w oczywisty sposób poprawiłam top, żeby więcej odkrywał.
- Tak, baaardzo dziękuję za uratowanie mojej godności. A teraz żegnam - posłałam im w powietrzu buziaka i jeszcze raz spojrzałam wymownie na Bena.
< Benioszku? Zatrzymujesz mnie? ;d fajnych masz kumpli ;*>
- Miałeś szczęście, że nie puściłam zapięcia! - powiedziałam arogancko.
- Chyba pecha - uniósł jedną brew.
- Szczęście. Wystarczy ci mój stanik - prychnełam.
- Raczej nie - uśmiechnął się krzywo.
- Coś ty taki napalony? - rzuciłam z uśmiechem pod nosem.
- Ja? Gdzie tam - tym razem to on prychnał oburzony.
- Peeewnie, kocurze.
- Wcale nie, kotku - rzucił się na mnie zanim zdążyłam zareagować. Przygwoździł mnie do łóżka.
- Ależ... - zaczęłam, ale przyłożył do moich ust dłoń.
- ...nie - dokończył za mnie szczerząc się. Rzuciłam głową na boki, ale chłopak trzymał mnie mocno. Chciałam powiedzieć ,,c.holera, odpierdol się!", ale wyszło tylko kilka jęków. Posłałam mu najbardziej pogardliwe spojrzenie na jakie było mnie stać.
- Nie patrz się tak na mnie - wymruczał odwracając głowę. Jedną ręką zrzuciłam jego dłoń z ust i prawie się wyrwałam, jednak złapał moją rękę.
- I co mi teraz zrobisz, co? - odpyskowałam mu.
- Hmmm... pomyślmy?
- Co? Zgwałcisz mnie? - prychnełam rozbawiona.
- Czemu nie? - roześmiał się i puścił mnie, ponieważ na korytarzu rozległy się jakieś męskie głosy. Z miejsca dostał po gębie.
- To nie była właściwa odpowiedź - zmrużylam oczy i zacisnełam usta.
- Ty to potrafisz lać - skrzywił się i potarł twarz. W tej chwili do pokoju wprowała gromada chłopaków, widocznie wspołlokatorow Benjamina.
- Ooo przeszkadzamy? - zapytał jeden z nich i roześmiał się.
- Oh, wcale - poprawiłam wymuskanym ruchem włosy - wasz kolega właśnie mnie rozbrajał - wydełam usta.
- Nasz Ben i dziewczyna? - jego kumple zaczęli szturchac się łokciami. Boże, ale dziecinada - stwierdziłam. Wywróciłam jednoznacznie oczami, wstałam, otrzepałam spodnie i w oczywisty sposób poprawiłam top, żeby więcej odkrywał.
- Tak, baaardzo dziękuję za uratowanie mojej godności. A teraz żegnam - posłałam im w powietrzu buziaka i jeszcze raz spojrzałam wymownie na Bena.
< Benioszku? Zatrzymujesz mnie? ;d fajnych masz kumpli ;*>
niedziela, 18 stycznia 2015
Od Benjamina - CD historii Mellow
Odprowadziłem Mellow wzrokiem. Na spokojnie wypiłem herbatę po czym odstawiłem wszystko do okienka. Wróciłem do pokoju z którego wziąłem książkę od anglika i poszedłem na zajęcia. Pozastali zajmowali miejsca a ja wchodziłem dopiero do klasy. Usiadłem w jedynym wolnym miejscu obok jakiegoś chłoapak. Otworzyliśmy książki po czym czytaliśmy coś tam. Po skończonej lekcji poszedłem do pokoju. Przed drzwiami zastałem Mellow.
-Czekasz na kogoś ?
Spytałem a on wskazała na mnie. Otworzyłem drzwi i puściłem ją pierwszą. W pokoju nikogo nie było. Mell usiadła na moim łóżku a ja obok niej.
-Tak więc co cię do mnie sprowadza ?
-A muszę mieć powód żeby cię "odwiedzić"
W powietrzu zrobiła cudzysłowie. Pokiwałem głową po czym lekko się uśmiechnąłem. Szturchnąłem ją i powiedziałem żartobliwie.
-Ładny masz biustonosz. I ogółem no...
Mellow chyba poczuła się obrażona bo zamachnęła się i dała mi z liścia.
-Ojj no przecież żartuję....A może i nie.
Mellow znowu chciała mnie uderzyć ale złapałem jej rękę, szybko chwyciłem też drugą. Położyłem je na łóżku i dalej przytrzymywałem.
-Uwielbiasz sobie ze mnie kpić.
-Ja z ciebie nie kpię. Tylko stwierdzam fakty. Bo przecież jesteś piękna, masz też wspaniały gust. Nawet jeśli chodzi o bieliznę.
Mellow zamurowało, siedziała tak i patrzyła się na mnie. Znów utonąłem w jej oczach.
(Mellow?)
-Czekasz na kogoś ?
Spytałem a on wskazała na mnie. Otworzyłem drzwi i puściłem ją pierwszą. W pokoju nikogo nie było. Mell usiadła na moim łóżku a ja obok niej.
-Tak więc co cię do mnie sprowadza ?
-A muszę mieć powód żeby cię "odwiedzić"
W powietrzu zrobiła cudzysłowie. Pokiwałem głową po czym lekko się uśmiechnąłem. Szturchnąłem ją i powiedziałem żartobliwie.
-Ładny masz biustonosz. I ogółem no...
Mellow chyba poczuła się obrażona bo zamachnęła się i dała mi z liścia.
-Ojj no przecież żartuję....A może i nie.
Mellow znowu chciała mnie uderzyć ale złapałem jej rękę, szybko chwyciłem też drugą. Położyłem je na łóżku i dalej przytrzymywałem.
-Uwielbiasz sobie ze mnie kpić.
-Ja z ciebie nie kpię. Tylko stwierdzam fakty. Bo przecież jesteś piękna, masz też wspaniały gust. Nawet jeśli chodzi o bieliznę.
Mellow zamurowało, siedziała tak i patrzyła się na mnie. Znów utonąłem w jej oczach.
(Mellow?)
Od Alexandra CD Leny
- A tak w ogóle to jestem Aleksander, mów mi Alex - podałem rękę nieznajomej dziewczynie.
- Lena - odpowiedziała.
- Musisz odpoczywać i w miarę możliwości pilnować żeby rana się goiła - ciągnąłem.
- Ale mogę jeździć konno? - zapytała.
- Tak, ale ostrożnie - odpowiedziałem.
- Dzięki za pomoc.
- Spoko - odpowiedziałem.
- Miło że mi pomogłeś - powiedziała.
- Spoko, dasz się zaprosić na jakiś mini obiad? - zapytałem.
<Lena?>
- Lena - odpowiedziała.
- Musisz odpoczywać i w miarę możliwości pilnować żeby rana się goiła - ciągnąłem.
- Ale mogę jeździć konno? - zapytała.
- Tak, ale ostrożnie - odpowiedziałem.
- Dzięki za pomoc.
- Spoko - odpowiedziałem.
- Miło że mi pomogłeś - powiedziała.
- Spoko, dasz się zaprosić na jakiś mini obiad? - zapytałem.
<Lena?>
Subskrybuj:
Posty (Atom)