czwartek, 1 stycznia 2015

Od Matt'a

Słońce wzeszło nie całą godzinę temu, a ja już siedziałam w samochodzie z moim starszym bratem. Jechaliśmy stosunkowo wolno, przez pustą o tej porze autostradę. Od Miami dzieliło nas około godzina drogi. Samochód od czasu do czasu podskakiwał na wybojach. Promienie,którym udało się przebić przez brudną,przednią szybę przyjemnie ogrzewały mi twarz. W dodatku, pani w radiu mówiła tak kojącym i jednocześnie pociągającym głosem,że nie mogłem sobie wyobrazić lepszej podroży.
-Zostaw!- warknąłem, kiedy brat chciał zmniejszyć głośność
To nic nie pomogło. Ściszył tak okrutnie, że pani z radia została zagłuszona przez samochód.
-Musimy porozmawiać,braciszku.- powiedział patrząc w moim kierunku
Zajebiście 
-Słucham?- odparłem napinając mięśnie 
-Rodzice dali Ci wolną rękę, sam wybrałeś,gdzie chcesz się kształcić. - tu odwróciłem głowę w stronę okna - Dobra, matka nie dała ci wyboru. Jednak ta szkoła znajduje się dosyć daleko od domu i niestety już nie będę mógł mieć na ciebie aż tak duże oko. Tato rozmawiał z tobą na te tematy?
-Jakie tematy? - zapytałem z lekką, nie wyczuwalną ironią i spojrzałem na brata
- No, pszczółki i kwiatki. Wiesz o czym mówię! -  Harry zrobił się cały czerwony na twarzy
Kiedy,zauważył,że go wkręcam udał,że się obraża. Tak naprawdę chichotał z sam siebie,że dał się nabrać.
Dalsza droga minęłam nam bardzo szybko. Kiedy już podjechał pod Akademię, pomógł mi wyładować bagaże. Uścisnąłem go na pożegnanie i pomachałem, gdy odjeżdżał swoim czarnym bmw.
Ciągnąc za sobą dwie walizki i miałem już wolnych rąk, więc kartkę z całym 'scenariuszem' trzymałem w buzi. Musiałem wyglądać przepięknie, szczególnie, kiedy otwierając drzwi wpadłem na kogoś. Nie wiem, czy na dziewczynę, czy na chłopaka, jednak przekleństwa jakie usłyszałem dosyć sprawnie postawiły mnie do pionu.
-Przepraszam, wszystko w porządku?

<Kto chce?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz