piątek, 2 stycznia 2015

Od Matt'a C.D. Vanessy

-To nic takiego. -warknąłem schodząc z konia
Jazy na koniu nie da się zapomnieć, tak samo jak jazdy na rowerze czy gry na gitarze. Nie powinienem w ogóle tu przychodzić. Westchnąłem i podałem Vani lejce, czy cokolwiek to było. Uśmiechnąłem się ponuro i idąc w kierunku wyjścia szurałem delikatnie nogami po ziemi. Zatrzymałem się na chwilę w progu hali, by obejrzeć się za siebie. Vanessa stała nadal w tym samym miejscu z lekką zawiedzioną miną. Nie wiem,kiedy zniknęła mi oczu. Osunąłem się na ziemię oddychając ciężko. Chciałem wstać,ale to pogorszyło sprawę. Rękoma chwyciłem za drzwi i trzymając nich dźwignąłem się na nogi. Oczy zaszły mi mroczkami.
-Matt! - usłyszałem za sobą
-Wszy-wszystko dobrze. - odparłem uśmiechając się blado - Głupia wada serca.
Zemdlałem.


<Vanessa?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz