Niedziela zapowiadała się całkiem przyjemnie. Wstając, żałowałem,że w pokoju są takie małe okna. Podszedłem do jednego z nich i odsłoniłem żaluzję, pozwalając aby światło dostało się do pomieszczenia. Nie zamierzałem jednak długo siedzieć w pokoju. Na 11 byłem umówiony z Vani? Ubrałem się i godzinę później byłem już w hali. Nikogo w niej nie było. Nie marnując okazji usiadłem przed budynkiem i rozkoszując się słońcem zapomniałem, po co tu przyszedłem.
-Cześć Matt! - usłyszałem słodki,damski głos
-Cześć. - odpowiedziałem otwierając oczy - Pomożesz mi wstać?
Dziewczyna podeszła bliżej o chwyciła mnie za rękę,która ku niej wyciągnąłem. Otrzepałem spodnie i uśmiechnąłem się w kierunku dziewczyny,która stała kilka metrów dalej.
-Jak macie zaczynać, to zapraszam do środka. - odparłem
W 5 minut dziewczyny były gotowe. Vanessa pomogła dziewczynie wejść na konia, pokazała jej jak ruszać, hamować. Widać, że jej uczennica nie była na tle głupia i znała już podstawy. Ruszył koniem i dwa razy okrążyła halę.
-Niech spróbuje z przeszkodami. - wtrąciłem się i podszedłem do Vani stojącej na samym środku
-Nie, uważam,że jeszcze nie powinna skakać.
-Zaraz przyniosę przeszkody. - rzuciłem wychodząc
Zrobiłem dwie rundki do magazynu, dwie wystarczyły, bym mógł dostarczyć 3 przeszkody.
-No, proszę. - odparłem siadając z powrotem na 'widownię.'
Dziewczyna zawahała się, ale po krótkiej chwili wzięła rozpęd i ....
Koń zahamował przed przeszkodą, a laska wyleciała przez jego głowę.
Teraz będzie na mnie. (KURSYWA)
Vani szybko podbiegła do swojej uczennicy,która próbowała dźwignąć się z podłogi. Podszedłem do nich i kucnąłem, kiedy Vanessa opatrywała jej rękę.
-Byłaś za bardzo napięta i wyprostowana. Przede wszystkim lejce trzymałaś za sztywno. - westchnąłem
-Mówiłeś,że nie umiesz jeździć. - odparła Vani
-Ja nic takiego nie mówiłem. - otrzepałem kolana podnosząc się - Młoda wskakuj na konia, na dzisiaj jeszcze nie kończymy.
Dziewczyna, kiwnęła głową i ruszyła truchtem w kierunku konia.
-To dlaczego nie jeździsz? - ciągnęła dalej Vani
-Nie mam z tego przyjemności. Kiedyś, wygrywałem w zawodach stanowych, krajowych i między narodowych. Czułem, że to mój żywioł, jednak wypaliłem się. Uczelnia tutaj jest bardzo dobrą szkołą, a jak przyjdzie egzamin z jady, bez problemu zdam. - spojrzała na mnie pytająco - Nie ważne. Zapomnij.
<Vani?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz