Kiedy dziewczyna schyliła się aby pogłaskać po raz kolejny Achaję moją uwagę przykuł jej dekolt, który pięknie eksponował jej piersi. Teoretycznie mógłbym, a właściwie powinienem przyczepić się do tego, iż to jest MÓJ pies, jednak w praktyce wyglądało to zupełnie inaczej. Przecież nie wybaczyłbym sobie zmarnowania takiej okazji, a tak to bezwstydnie mogłem delektować się tym widokiem.
- Lionell...- dosłownie wymruczałem swoje imię jak kociak.
- Lion, no no lewku- zaśmiała się pod nosem i wstała zabierając mi moje widoki.
- Lionell. - powiedziałem już stanowczo i spojrzałem jej prosto w oczy.
- Masz rację, ogrooomna różnica - przewróciła oczyma i pokręciła głową.
- A Ty ?
- Ja ? Hmmm ?
- Jak masz na imię?
- To pozostanie moją słodką tajemnicą. -powiedziała i zatrzepotała rzęsami po czym zachichotała jak typowa nastolatka.
- Nie wiem w co ze mną pogrywasz, ale wiedz że ja nigdy nie przegrywam. Więc powiesz mi czy mam się sam dowiedzieć? - uniosłem brew i posłałem jej przeszywające spojrzenie. które można było porównać do lwa wypatrującego swojego obiadu...
<Kim? ;3 Ah ten lovelas ;p >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz