Spojrzałem na Ashley. Um... Jej koleżanka tak fałszowała na początku, a potem lepiej... I znowu fałsz. Myślałem, że pękną mi bębenki. Ściszyłem i oddałem jej pilota.
- Idę. - powiedziałem.
- Gdzie? - zapytała nawet na mnie nie patrząc.
- Daleko. - odparłem i wyszedłem z akademii..
Ashley?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz