Spojrzałem na nią.
- Um... Rozumiem. - powiedziałem.
Dziewczyna spojrzała na mnie, ale po chwili odwróciła głowę w drugą stronę. Przeszedłem do galopu, a mój kochany wierzchowiec jak to on. Prawie walnął w drzewo. Tia... Takie... Normalne? W pewnym momencie się zatrzymałem i poczekałem na Alaskę.
Alaska?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz