Spojrzałem na dziewczynę. Posłałem jej lekki uśmiech...
*
W końcu doszliśmy do akademii. Rozsiodłałem Anioła i zaprowadziłem na pastwisko. Alaska chciała sama zejść, ale jej nie pozwoliłem. Więc pomogłem jej. Kiedy stanęła na ziemi syknęła z bólu.
- Dojdę sama do auta... - powiedziała.
- Nie ma takiej opcji. - mruknąłem.
Wziąłem dziewczynę na ręce i poszedłem do auta. Usadziłem ją na siedzeniu pasażera.
- Zaraz przyjdę. - powiedziałem.
Zamknąłem drzwi i pobiegłem do Sandro Boy'a. Rozsiodłałem go i zaprowadziłem na pastwisko.
Sprzęt odniosłem na miejsce, umyłem wędzidła no a potem pobiegłem do auta. Wsiadłem i odpaliłem silnik.
- Wytrzymasz? - zapytałem.
Alaska?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz