Wyszedłem z akademii i pobiegłem do stajni. Założyłem ogłowie Sandro Boy'owi i wyprowadziłem ze stajni. Widać, że mu się nie chciało bo szedł jakby zaraz miał usnąć. Jednak kiedy wyjąłem kostkę cukru i marchewkę ogier się ożywił.
- Dostaniesz jak wrócimy. - powiedziałem.
Sandro jakby mnie rozumiał pokiwał łbem.
- To możemy jechać!
<Alaska?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz