Stałem jak wryty.
- Przy najbliższej okazji go zabiję...- warknąłem pod nosem.
- Co mówisz?- dziewczyna się uśmiechnęła.
- Nnc...- wybełkotałem.
- Siadaj... nie gryzę.- uśmiechnęła się i odsunęła krzesło. Powoli usiadłem i patrzyłem na nią. Po chwili moją twarz oblał rumieniec. Spuściłem głowę, żeby tylko nie zobaczyła mojej czerwonej twarzy. Spojrzałem w górę i zobaczyłem za nią John'a, który podnosił kciuki do góry, kiwał głową i szczerzył się jak głupi. Nabrałem więcej powietrza.- Coś się dzieje? Dziwnie wygldasz...
- Jja... tylko chciałem się spytać czy...
- Czy co?- uśmiechała się serdecznie.
- Czy nie chciałabyś wyjść ze mną w tą sobotę do kina? Ja się nie narzucam, tylko... cieszyłbym się... gdybyś się zgodziła... wiesz ja tylko pytam...- czułem, że robi mi się gorąco i coraz bardziej się rumienię.
(Angie?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz