Otworzyłem jej drzwi.
- Gdzie poszedł John?-spytałem się ze sztucznym uśmiechem.
- Tam gdzieś...- pokazała padok.
- Dzięki...- powiedziałem i tam pobiegłem. Zobaczyłem go siedzącego na płocie.- John!- ryknąłem, a on gwałtownie się odwrócił. Zacząłem go gonić.- Zatłukę! Zatłukę Cię!- wkońcu go dogoniłem. Skoczyłem na niego, a on upadł pod moim ciężarem. Odwróciłem go brzuchem do góry, usiadłem na nim okrakiem i zacząłem próbować go okładać, ale on trzymał moje pięści. Nagle koło nas przeszła Angie i jakaś czerwono-włosa dziewczyna. Ja siedząc na nim, a on pode mną zaprzestaliśmy poprzedniej czynności i jakby nigdy nic pomachaliśmy im. One się zaśmiały i szły dalej. Kiedy zeszły nam z pola widzenia ponownie zacząłem go ,,bić". Zabiję go, naprawdę go zabiję...
(John?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz