- Ale ja nie umiem...- skuliłem się.
- Słuchaj, jesteś facet czy baba?
- Nie jestem pewien...- mruknąłem, a John przejechał dłonią po twarzy.
- Idziemy...- złapał mnie za koszulkę, podniósł do góry i zaczął mnie za sobą ciągnąć.
- Tobie to łatwo mówić...
- Czemu?
- Jesteś stanowczy, w swoim rodzaju przystojny i masz to ,,coś"...
- A ty niby nie masz?
- Miałem jedną dziewczynę... przez jeden dzień... potem mnie rzuciła... a raz zaprosiłem ładną do kina...
- I co?
- Z nerwów tak drgały mi ręcę, że na początku filmu skończył mi się popcorn, a okazało się, że znajduje się na dziewczynie...- podrapałem się po karku.- ja po prostu się do tego nie nadaję...- westchnąłem. Znaleźliśmy się w kawiarni. Zamówiłem herbatę, a John kawę.- No to... co mi radzisz mistrzu?
(John? Xd)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz