Spojrzałem na niego.
- Musisz być sobą w tym tkwi cały sekret. - powiedziałem.
Wziąłem łyk kawy.
- Ale no...ja... Nie umiem.. Nie chce jej ranić... - zaczął sie jąkać.
- Przyzwyczai sie do twojego charakteru. - poklepałem go po ramieniu.
Posłałem mu uśmiech...
Kiedy wypiliśmy swoje napoje pojechaliśmy do akademii. Jakimś sposobem zaciągnąłem go do salonu gdzie siedziała Angie. Usiadł na fotelu a ja przeskoczyłem przez kanapę i sie rozłożyłem.
- John usiądź jak należy. - usłyszałem głos pani Penny.
- Zmęczyłem sie to trzeba mieć nagrode czyli leżenie na kanapie. - odparłem.
Kobieta westchnęła i poszła.
- Ej no... Co tak cicho siedzicie? Nie będe wam przeszkadzał. - uśmiechnąłem sie wrednie.
Wstałem i poszedłem za panią Penny zostawiając ich samych...
(Nivan? :p )
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz