Nagle ktoś zaczął się dobijać. Wstałem, założyłem bokserki, Angie zakryła się po szyję, a ja poszedłem otworzyć drzwi... John.
- Spadaj...- mruknąłem.
- Czemu?- zajrzał przez moje ramię do pokoju. Kiedy zobaczył Angie na podłodze wybuchnął śmiechem.- Na podłodze?! Na podłodze?!- ryknął.
- Wiesz mogłem jeszcze na twoim łóżku, bo moje jest niepościelone, a na Stu to raczej głupio.- zdzielił mnie w łeb. Kopnąłem go i zatrzasnąłem mu drzwi przed nosem, a potem je zakluczyłem. Wróciłem do Angie, podniosłem ją i zaniosłem na moje łóżko. Ona mnie pociągnęła do siebie i upadłem koło niej. Okryłem nas kołdrą i szczerze? Zasnąłem...
(Angie?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz