- Ja? Skądże. Tylko...
- Tylko co? - pyta chłopak
- Nie wiem czy ty wytrzymasz sam ze mną?
- Zabawne, doprawdy zabawne - uśmiecha się - O mnie się nie martw
- No dobra no to do zobaczenia, obyś miał fajną trasę - odwracam się i idę do pokoju zabrać jakieś rzeczy. Wyjełam z wciąż nie do końca rozpakowanej walizki moje bryczesy-bojówki z kieszeniami z boku i równie pojemną kurtkę. Zapakowałam jak zwykle papierosy, wziełąm też dietetycznego batonika bo nie byłam na obiedzie. Związałam włosy w warkocz i wyszłam do stajni. Po drodze sprawdziłam poczte na telefonie. Zastałam Gabriela czyszczącego swojego konia, akurat pochylał się nad przednim kopytem, mijając go klepnełam gą w tyłek
- Dużo miejsca zajmujesz - zaśmiałm się, chłopak tylko się uśmiechnął i wrócił do pracy. Poszłam do siodlarni po sprzęt Lidera.
Gabriel?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz