-Nie pytaj, jeśli sam znasz odpowiedź.-Powiedziałam i spojrzałam na chłopaka, który pokręcił głową.
-Przyniosłem Ci coś do jedzenia, żebyś nie umarła z głodu.-Powiedział, a na mojej twarzy mimowolnie pojawił się uśmiech. Jey zauważył to i odwzajemnił gest. Podszedł bliżej i podał mi talerz z kanapką.
-Dziękuje jesteś kochany.-Szepnęłam.
-Możesz powtórzyć trochę głośniej?-Zapytał.
-Dziękuje jesteś kochany.-Powtórzyłam o wiele głośniej.
-Ludzie, która godzina? Lena właśnie mi podziękowała to cud i zarazem coś strasznego. Widać, że jesteś chora, a może to przepowiednia końca świata!-Jey zaczął się drzeć, a ja nie mogłam opanować śmiechu.
-Śmiech to zdrowie.-Powiedział i usiadł obok mnie.
Jeyson
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz