-Masz idealny dosiad, z gracją poruszasz się w siodle. – Uśmiechnęłam się i kiedy stanęła obok mnie, przejechałam dłonią po szyi Grajka.
-Jeździłaś kiedyś konno? – Spytała się, powoli zsiadając z konia. Podała mi wodze, chcąc, abym to ja poprowadziła konia do boksu.
-W młodości. – Chwyciłam niepewnie wodzę i ruszyłam przed siebie, prowadząc zwierzę do stajni.
-Kiedyś będziemy musiały razem pojeździć, co ty na to? – Lena uniosła swoje kąciki ust ku górze. Naprawdę wydawała się miła, czułam, że wkrótce znajdę z nią wspólny język.
-Pewnie. Ale znając życie zapomniałam, jak się jeździ. – Powiedziałam, zdejmując z wałacha po kolei: ochraniacze, siodło, czaprak i na końcu uzdę.
-Takich rzeczy się nie zapomina, gwarantuję. – Poklepała mnie przyjacielsko po ramieniu i razem ruszyłyśmy w stronę budynku Akademii, zaraz po tym, gdy odłożyłyśmy sprzęt jeździecki.
<Lena?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz