-Jaki ci na imię?-spytałem podchodząc do dziewczyny.
-Lena.
-Piękny ten koń, to twój?
-Tak.-odparła klepiąc go po grzbiecie.
-Idziesz do stajni?
-No tak, a co?
-Nie tylko tak się pytam to bym cię odprowadził.-uśmiechnąłem się.
-Wiem gdzie jest stajnia sama sobie poradzę.-odpowiedziała oschle.
-Dobra jak chcesz...-odparłem odchodząc od dziewczyny.
-Nie, poczekaj.
-Tak?
(Lena?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz