poniedziałek, 19 października 2015

Od John'a - C.D Vanessy

Odblokowałem ponownie telefon i wszedłem w galerię. Pokazałem dziewczynie zdjęcie, które jej zrobiłem. Zaczęła się śmiać, przykładając usta do mojego ramienia. Wciąż była to ta sama Vanessa, którą po prostu pokochalem. Uśmiech nie schodził mi z twarzy. Jednakże coś musiało się wydarzyć. George wszedł do stajni. Spojrzałem na niego. Jego mina mówiła sama za siebie "wpadka".
- Poczekaj chwilę, dobra? - spytałem Van.
- Okey, ale... - przyciągnęła.
George niecierpliwie patrzył.
- Dobra masz telefon. - podałem jej.
Uśmiechnęła się i znając życie weszła mi w sms-y. Nie ważne. Wyszedłem razem z trenerem, a jednocześnie kolegom na zewnątrz.
- Co jest? - wolałem się upewnić.
- Jedna z prostytutek zaszła w ciążę... Ze mną... - zaczął niepewnie.
Spojrzałem na niego. To żart? Choć po jego minie powiedziałbym, ze mowi to mega poważnie. Pokrecilem głową.
- Dawales jej pieniądze na usunięcie bahora? - spytałem.
- Tak, ale nie chce usunąć. Mówi, ze urodzi to dziecko...
Nagle ni stąd ni stamtąd przyszła Van.
- Jaki bahor... John? - spojrzała na mnie.
- Nie ważne, nic ze mną... - odparlem. -  A ty lepiej ja przekup bo będzie alimenty ciągnęła, bądź będzie chciała założyć wspaniałą rodzinkę.
George ciężko westchnął, wiedziałem iż nienawidzil dzieci. A to, ze lubi się zabawić to już nie jego wina... Eh...
Vanessa na mnie patrzyła pytajaco.
- Idziemy. - powiedziałem przerzucajac ją przez ramię.
Czułem jak próbuje mnie szczypac, bić, kopać, gryźć... Jednak nic jej to nie dawało. Do momentu kiedy kopnela mnie w nogę, przez co się poslizgnalem i wpadliśmy w błoto...

Vanessa? XD

Od Vanessy CD John'a

- Oczywiście- uśmiechnęłam się i powróciłam do klaczy. 
Trochę ją jeszcze polonżowałam, a potem zrobiłam małe zajęcia z Red'em. Ogier przyjaźnie się zachowywał w stosunku do Arizony, jednak ta chyba była już zbyt znudzona tym wszystkim. Po prostu stała i nie chciała nic robić. Żadne próby przekupienia klaczy smakołykami kończyły się  tak samo. Wzięła w pysk i wyrzuciła gdzieś dalej. W końcu już nieco zdenerwowana i zrezygnowana odprowadziłam Arizonę na padok razem z Red'em. Ogier tradycyjnie przez płot przywitał się z Rossą. Gdy byłam już mniej więcej otrzepana z kurzu z padoku, poszłam do stajni. Już na wejściu dostrzegłam wśród bel siana chłopaka. Siedział zapatrzony w telefon. Chciałam go przestraszyć tak jak on mnie, ale jakiś idiota postawił wiadro na środku przejścia. No i oczywiście musiałam zaliczyć glebę, robiąc hałas na pół stajni. Podniosłam głowę słysząc śmiech John'a. Z pomiędzy kosmyków oglądających mi na twarz dostrzegłam że zrobił mi zdjęcie. 
- No bardzo śmieszne- burknęłam dmuchając w górę tym samym podwiejając włosy do góry, ale na mojej twarzy widniał delikatny uśmiech. 
Wstałam oglądając się. Szczęście że sobie nic nie zrobiłam. Podeszłam do chłopaka spadając obok. 
- Pokaż to i ja się pośmieję- położyłam brodę na jego ramieniu. 

John? Brakowało mi tego xd

Od Luke'a - C.D Aleksy

Aleksa poszła na górę,ja wyjąłem telefon i napisałem sms'a do Matki "Dotarłem,zapominałem przekazać Bradowi o tym że jutro przyjedzie wet do Krów"
Po jakimś czasie Aleksa przyszłą ze swoim chłopakiem chyba byli pokłóceni. 
Atmosfera była napięta.
-Przeproszę was ale muszę iść .. -powiedziałem i wstałem zostawiając ich samych.
Poszedłem do pokoju opakowałem się po czym poszedłem do stajni.
Wizja stała w boksie niezadowolona .. kilka krotnie kopnęła w drzwi boksu ..
Wziąłem kantar i uwiąz wyprowadziłem z boksu i przywiązałem wziąłem szczotki i zabrałem się za czyszczenie.Po chwili zobaczyłem ze ktoś tez wyprowadza swojego konia.
Założyłem ogłowie postanowiłem jechać bez siodła. Wyprowadziłem klacz przed stajnie po czym zwinnie wskoczyłem. Po chwili ze stajni wyszła Dziewczyna wsiadła na swoją Klacz
-Cześć jestem Luke .. a ty ?

< Dziewczyna miła, chętna na przejażdżkę,lub rywalizacje>

Od Aleksy - C.D Luke'a

Spojrzałam na Luke'a. Nie miałam żadnego w praktyce zawodu, nie ukończyłam nawet liceum, tylko wyjechałam do akademii... Więc co tu mówić? Liczą się tylko konie, to mnie najbardziej uszczęśliwia.
- No cóż... Nie ukończyłam liceum, został mi ostatni rok, ale wyjechałam do akademii... Tyle wystarczy... Nie mam ukończonej szkoły, ale tutaj można kontynuować podstawy... - powiedziałam.
On tylko przytaknal głową i powrócił do oglądania filmu. Spojrzałam na telewizor, nie miałam zbytnio ochoty na oglądanie. Wyjęłam telefon, miałam wiadomość na messengerze. Był to Stev... Napisał "Miłego oglądania z "nowym"!" UHHH... Nie, nie zostawię teraz tego tak.
- Um...Muszę lecieć na chwilę, ale wrócę za parę minut. - powiedziałam.
- Ok. - odparł.
Pobieglam szybko do góry, wparowalam do pokoju Steven'a...
~~
W końcu udało się namówić chłopaka aby przyszedł na dół, co zrobił niechętnie... Usiedlismy na oddzielnym "fotelu".

Luke?

Od John'a - C.D Vanessy

Zaśmiałem sie. Oh Vanessa... Cały czas ta sama Van, nic się nie zmieniła, poza wyglądem zewnętrznym... Znaczy się, ja wciąż widzę tą samą czerwonowłosą osóbke. Uśmiechnąłem się lekko.
- Nie sądzisz, ze jesteś za dobra dla swojego brata? Dla mnie aż taka nie jesteś. - mruknąłem.
Złapałem jej dłoń w której trzymała uwiąz. Dziewczyna nieco się ode mnie odsunela i popatrzyła pytającym spojrzeniem. Przewróciłem oczami i pocałowałem niższą od siebie dziewczynę w czoło.
- Mogę trzymać. - burknela.
- Na pewno? - spytałem.
- Tak. - odparła dumnie.
Delikatnie złapałem jej policzki i rozciągnąłem, ale ona drugą ręką mnie uszczypnela w rękę. Jakoś na mnie to nie zadziałało, ale chcąc nie chcąc puscilem jej policzki, które już były nieco czerwone. Ups...
- Jak skończysz, to pamiętaj, ze będę siedział jak zwykle na sianie w stajni. - powiedziałem śmiejąc się.

Vanessa? XD