Kiedy Levi odszedł bez słowa, stałam chwile w oszołomieniu. Przejechałam delikatnie dłonią po wardze, którą przed chwilą musnęły usta chłopaka. Westchnęłam i weszłam do środka. Zamknęłam drzwi i oparłam się o nie. Zjechałam po nich do dołu i przeczesałam dłonią włosy. Nie wiem ile czasu, tak siedziałam, ale zrobiło się dość późno. Wreszcie stałam i poszłam w stronę łazienki z piżamą. Miałam nadzieje, że zimny prysznic orzeźwi moje myśli, jednak one cały czas krążyły wokół sytuacji z Levi'm. Wyszłam z kabiny, wytarłam ciało oraz włosy i założyłam piżamę. Położyłam się na łóżku i starałam się zasnąć, co w ogóle mi nie wychodziło. Wreszcie z motywowana do działania wstałam, założyłam kapcie z królikami i skierowałam swoje kroki do pokoju chłopaka. Zatrzymałam się przed drzwiami i wzięłam głęboki oddech . Zapukałam i czekałam, aż chłopak otworzy. Po paru chwilach, brunet stanął w drzwiach lekko zaspany.
-Coś się stało?-Zapytał ziewając. Zrobiłam krok do przodu oparłam dłonie na jego torsie i pocałowałam, co go chyba zaskoczyło. Przeklęłam w duchu i uciekłam. Nogi same poniosły mnie do boksu numer 49. Weszłam do środka i usiadłam na świeżej słomie. Mistress leżała na ziemi i wpatrywała się we mnie. Przysunęłam się do niej i oparłam o jej bok. Klacz cicho zarżała, na co się lekko uśmiechnęłam.
-Co ja zrobiłam malutka?-Zaczęłam mówić, jednoczenie głaszcząc klacz.-Przecież on mógł zrobić to nie w tym kontekście, a ja od razu to źle odebrałam. A jeśli... to zniszczy naszą znajomość.-Słowa wychodził z moich ust coraz szybciej.-Jeśli Levi nie będzie chciał już więcej mnie widzieć, to przecież przez niego tu zostałam i mam ciebie. To wszystko jego zasługa.-Objęłam szyje klaczy i wtuliłam się w jej miękką sierść.-Bałam się jego reakcji, dlatego uciekłam.-Szeptałam dalej....jakby Mistress mogła mi odpowiedzieć. Chciałam dodać coś jeszcze, ale zamilkłam, kiedy usłyszałam kroki na korytarzu. Wstrzymałam oddech, kiedy ten ktoś zatrzymał się na wysokości boksu klaczy. Nastała długa cisza, jakby ten ktoś czekał na mój ruch. Nie wiem ile czasu spędziłam w jednej pozycji, ale w jednej chwili znalazłam się w objęciach morfeusza.
Levi
poniedziałek, 21 września 2015
Od Levi'ego C.D. Alaski
Ująłem delikatnie jej twarz po czym delikatnie musnąłem jej wargi. Wszystko stało się szybko, odsunąłem się od niej po czym obróciłem się na pięcie i poszedłem korytarzem w stronę swojego pokoju. Uśmiechnąłem się sam do siebie kiedy usłyszałem głośne trzaśnięcie drzwi. Zatrzymałem się i spojrzałem za siebie, Alaska nie stała już przy drzwiach czyli to ona weszła do środka i zamknęła drzwi z takim impetem. Westchnąłem kręcąc głową, poszedłem do swojego pokoju.
~*~
Siedziałem przed biurkiem odrabiając zadania domowe, a właściwie nadrabiałem dzisiejsze zaległości. Na laptopie miałem otwarte kilka kart w tym Facebook. Przez dobre kilka minut zastanawiałem się czy napisać do Alaski jednak ostatecznie darowałem sobie. Włączyłem ulubioną playlistę i zabrałem się za kończenie opowiadania.
Głośne pukanie do drzwi wyrwało mnie z drzemki, otworzyłem szeroko oczy i spojrzałem się na ekran komputera. Była 3:27. Pukanie nie ustawało więc podniosłem się i poszedłem otworzyć drzwi. Moim oczom ukazała się Alaska, zlustrowałem dziewczynę ubraną w pidżamie.
-Coś się stało ?
Spytałem przecierając oczy oraz ziewając.
(Alaska ?)
~*~
Siedziałem przed biurkiem odrabiając zadania domowe, a właściwie nadrabiałem dzisiejsze zaległości. Na laptopie miałem otwarte kilka kart w tym Facebook. Przez dobre kilka minut zastanawiałem się czy napisać do Alaski jednak ostatecznie darowałem sobie. Włączyłem ulubioną playlistę i zabrałem się za kończenie opowiadania.
Głośne pukanie do drzwi wyrwało mnie z drzemki, otworzyłem szeroko oczy i spojrzałem się na ekran komputera. Była 3:27. Pukanie nie ustawało więc podniosłem się i poszedłem otworzyć drzwi. Moim oczom ukazała się Alaska, zlustrowałem dziewczynę ubraną w pidżamie.
-Coś się stało ?
Spytałem przecierając oczy oraz ziewając.
(Alaska ?)
niedziela, 20 września 2015
Od Alaski C.D. Levi'ego
Oparłam się o ścianę i spojrzałam na bruneta, który miał przysłowiowego banana na ustach.
Uśmiechnęłam się zadziornie i przysunęłam się bliżej chłopaka, który ani drgnął.
-Dziękuje za miły wieczór...-Zaczęłam szepcząc mu do ucha. Levi spojrzał na mnie oczekując na ciąg dalszy wypowiedzi.
-...i...-Mruknęłam podnosząc napięcie.
-I?-Zapytał w końcu Levi.
-..i..-Zawiesiłam głos na chwile. W czasie kilkunastu sekundowej ciszy przejechałam wierzchem dłoni po policzku bruneta. Kiedy zabrałam dłoń, on ją delikatnie ujął. Kąciki moich ust poszły prawie nieznacznie do góry.
-Powiesz wreszcie.-Mruknął mi do ucha, przygryzając je lekko.
-Dobranoc.-Szepnęłam i dałam mu delikatnego całusa w policzek. Odsunęłam się, ale Levi nadal stał w tym samym miejscu i wpatrywał się we mnie swoim nieprzeniknionym spojrzeniem. Dzieliło nas nadal tylko parę centymetrów. Czekałam na jego ruch...Staliśmy kilka chwil w ciszy, aż w końcu brunet....
Levi?
sorry, że takie krótkie
Uśmiechnęłam się zadziornie i przysunęłam się bliżej chłopaka, który ani drgnął.
-Dziękuje za miły wieczór...-Zaczęłam szepcząc mu do ucha. Levi spojrzał na mnie oczekując na ciąg dalszy wypowiedzi.
-...i...-Mruknęłam podnosząc napięcie.
-I?-Zapytał w końcu Levi.
-..i..-Zawiesiłam głos na chwile. W czasie kilkunastu sekundowej ciszy przejechałam wierzchem dłoni po policzku bruneta. Kiedy zabrałam dłoń, on ją delikatnie ujął. Kąciki moich ust poszły prawie nieznacznie do góry.
-Powiesz wreszcie.-Mruknął mi do ucha, przygryzając je lekko.
-Dobranoc.-Szepnęłam i dałam mu delikatnego całusa w policzek. Odsunęłam się, ale Levi nadal stał w tym samym miejscu i wpatrywał się we mnie swoim nieprzeniknionym spojrzeniem. Dzieliło nas nadal tylko parę centymetrów. Czekałam na jego ruch...Staliśmy kilka chwil w ciszy, aż w końcu brunet....
Levi?
sorry, że takie krótkie
Od Levi'ego C.D. Alaski
Gestem nakazałem jej poczekać. Wyciągnąłem telefon, jakiś zasięg miałem więc zadzwoniłem po lawetę. Na szczęście ktoś odebrał, mieliśmy poczekać około 15 minut. Zaprosiłem Alaskę gestem do samochodu po czym usiadłem obok niej na miejscu kierowcy.
~*~
Mój samochód został odholowany do mechanika, miałem się po niego zgłosić za trzy, może cztery dni. Szliśmy do akademii wesoło gawędząc.
~*~
Droga do akademii zleciała szybko, przynajmniej tak nam się wydawało. Stanęliśmy przed pokojem Alaski.
-Mam nadzieję, że to jeszcze powtórzymy.
Rzuciłem cicho, dziewczyna uśmiechnęła się szeroko.
-Oby.
Obróciła się by otworzyć drzwi od pokoju jednak ja chwyciłem ją za nadgarstek i obróciłem gwałtownie do siebie. Wtedy ująłem jej podbródek i spojrzałem się w jej oczy. Na mojej twarzy zagościł głupkowaty uśmiech.
-Co się mówi ?
Przysunąłem się do niej przez co była zmuszona oprzeć się o ścianę. Teraz dzieliło nas jedynie kilka centymetrów.
(Alaska ?)
~*~
Mój samochód został odholowany do mechanika, miałem się po niego zgłosić za trzy, może cztery dni. Szliśmy do akademii wesoło gawędząc.
~*~
Droga do akademii zleciała szybko, przynajmniej tak nam się wydawało. Stanęliśmy przed pokojem Alaski.
-Mam nadzieję, że to jeszcze powtórzymy.
Rzuciłem cicho, dziewczyna uśmiechnęła się szeroko.
-Oby.
Obróciła się by otworzyć drzwi od pokoju jednak ja chwyciłem ją za nadgarstek i obróciłem gwałtownie do siebie. Wtedy ująłem jej podbródek i spojrzałem się w jej oczy. Na mojej twarzy zagościł głupkowaty uśmiech.
-Co się mówi ?
Przysunąłem się do niej przez co była zmuszona oprzeć się o ścianę. Teraz dzieliło nas jedynie kilka centymetrów.
(Alaska ?)
Od Alaski CD Levi'ego
-Oj przepraszam.-Powiedzialam, za co chlopak szturchnal mnie w ramie. Oboje wybuchlismy smiechem. Po kwadransie znalezlismy sie w chinskiej knajpie. Zajelismy stolik w kacie pomieszczenia. Po paru minutach przyszedl do nas kelner. Zlozylismy zamowienie i zaczelismy rozmawiac o zyciu. Po dziesieciu minutach pojawily sie przed nami zamowione dania. Odlozylismy konwersacje na bok i zajelismy sie palasziwaniem jedzenia. Po polgodzinie zaplacilismy rachunek i wyszlismy z lokalu.
-Przejdziemy sie jeszcze?-Zapytalam z nutka nadziei w glosie.
-No dobrze.-Odparl chlopak i skierowalismy sie w strone parku. Szlismy obok siebie w ciszy rozgladajac sie po parku, ktory wygladal o tej porze magicznie. Zazielenione uliczki oswietlone swiatlem lamp.
-Pokaze ci cos.-Powiedzialam lapiac go za reke. Zaczelam go ciagnac w strone rzadko uczeszczana przez przechodniow. Doszlismy do malego stawiku. Usiadlam na brzegu, a Levi obok mnie. Nad tafla wody pojawily sie swietliki.
-Znalazlam to miejsce dosc dawno. Zawsze tu przychodze kiedy musze sie nad czyms zastanowic. Jest tu tak magicznie.-Szepnelam podciagajac kolana pod brode.-Jestes pierwsza osoba ktora tu przyprowadzilam.-Dodalam po chwili i oparlam glowe na ramieniu bruneta. Siedzielismy tam jakis kwadrans, po czym skierowalismy sie z powrotem do samochodu.
***
Wsiedlismy do srodka, i chlopak odpalil silnik. Oparlam glowe na zimnej szybkie i ziewnelam. Jechalismy w ciszy droga, w pewnej chwili samochod zaczal rzezic, a z pod maski wydobywac sie para. Wysiedlismy z samochodu. Levi podniosl maske i zaczal majstrowac, a po chwili sprawdzal czy ma zasieg.
-Co wybierasz piec kilometrow lasem do akademi czy piec kilometrow po lesie do miasta z buta?-Zapytal, a ja westchnelam.
-Do akademi.-Stwierdzilam, a chlopak opuscil maske.
Levi
-Przejdziemy sie jeszcze?-Zapytalam z nutka nadziei w glosie.
-No dobrze.-Odparl chlopak i skierowalismy sie w strone parku. Szlismy obok siebie w ciszy rozgladajac sie po parku, ktory wygladal o tej porze magicznie. Zazielenione uliczki oswietlone swiatlem lamp.
-Pokaze ci cos.-Powiedzialam lapiac go za reke. Zaczelam go ciagnac w strone rzadko uczeszczana przez przechodniow. Doszlismy do malego stawiku. Usiadlam na brzegu, a Levi obok mnie. Nad tafla wody pojawily sie swietliki.
-Znalazlam to miejsce dosc dawno. Zawsze tu przychodze kiedy musze sie nad czyms zastanowic. Jest tu tak magicznie.-Szepnelam podciagajac kolana pod brode.-Jestes pierwsza osoba ktora tu przyprowadzilam.-Dodalam po chwili i oparlam glowe na ramieniu bruneta. Siedzielismy tam jakis kwadrans, po czym skierowalismy sie z powrotem do samochodu.
***
Wsiedlismy do srodka, i chlopak odpalil silnik. Oparlam glowe na zimnej szybkie i ziewnelam. Jechalismy w ciszy droga, w pewnej chwili samochod zaczal rzezic, a z pod maski wydobywac sie para. Wysiedlismy z samochodu. Levi podniosl maske i zaczal majstrowac, a po chwili sprawdzal czy ma zasieg.
-Co wybierasz piec kilometrow lasem do akademi czy piec kilometrow po lesie do miasta z buta?-Zapytal, a ja westchnelam.
-Do akademi.-Stwierdzilam, a chlopak opuscil maske.
Levi
Subskrybuj:
Posty (Atom)