Spojrzałam na niego.
- Nie ośmielisz się! - mruknęłam.
- Ośmielę. - odparł.
Westchnęłam cicho. Pchnęłam go mocniej i upadł na łóżko. Położyłam się na nim i posłałam mu ciepły uśmiech. Pocałowałam go w podbródek.
- Masz tyle dziewczyn do wyboru, a wybrałeś mnie. Czemu? - spytałam.
- Bo jesteś jedyna w swoim rodzaju. - odparł z szarmanckim uśmieszkiem na ustach.
Wywróciłam oczami.
- Schlebiasz mi. - burknęłam.
Nic nie odpowiedział tylko się podniósł nieco i pocałował mnie w czoło. Ujęłam jego twarz w dłoniach. Rozciągnęłam nieco mu policzki i puściłam.
- Kocham Cię. - mruknęłam wpijając się w jego usta.
<Steven?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz