- Nie uciekam. Zaraz przyjdę- uśmiechnęłam się i wróciłam po kilku minutach. W rękach trzymałam dwa talerzyki z ciastem. Na górze były całe w bitej śmietanie.
Jedno ciasto dałam John'owi. Usiedliśmy obok mojego łóżka zajadając się ciastem. Po chwili miał pół twarzy w bitej śmietanie.
- Nie chciałabym nic mówić, ale cała śmietana z ciasta magicznie znalazła się twojej twarz- uśmiechnęłam się. Odstawiłam swój talerzyk gdzieś dalej.
Gdy chciał ją zetrzeć złapałam go za nadgarstek, a drugą ręką starłam śmietanę z jego twarzy. Wszystkie palce miałam w niej, więc zaczęłam je po kolei oblizywać. Jednak gdy zostało jeszcze trochę na jednym palcu zrobiłam mu kropkę na nosie uśmiechając się.
<John?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz