John wyszedł, a ja zamiast ponownego całowania Angie... zasnąłem jak gdyby nigdy nic. Obudziłem się tak około 20, obok mnie nikogo nie było, pewnie John i Angie pojechali już do akademii. Wziąłem telefon i zacząłem w coś grać. Zleciało mi do 23, a potem znów położyłem się spać. Tym razem rankiem, obudziło mnie pukanie do drzwi. Okazała się to Angie. Za nią wszedł John pijący soczek owocowy w kartoniku. Spojrzałem na niego.
- Masz jeszcze?
(John?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz