-Wiesz, może co jest w tej szkole? Akademii? Tym czymś?
-A więc dokonałeś wspaniałego wyboru. Pozwól, że Twój osobisty przewodnik zabierze Cię na wycieczkę.-powiedziałam głosem telemarketerki. Pokazałam mu stołówkę i powiedzialam, o której są posiłki. Potem odwiedziliśmy siłownię i salę bokserską. Pokazałam mu także basen, patrzyliśmy się na niego przez oszkloną szybę.
-To w zasadzie wszystko.-powiedziałam.-Jest jeszcze sala balowa i baletowa, ale nie ma tam co oglądać.
-Hmmm. Dzięki, że mi to pokazałaś.
-Są jeszcze obiekty jeździeckie, ale szczerze mówiąc nie chce mi się Ci ich pokazywać.
-Och, to niewybaczalne!-zapowietrzył się teatralnie.
-Przepraszam, och, przepraszam!-wykrzyknęłam podejmując wątek.-Niech mi to wielmożny pan wybaczy!
-To straszne, takie lenistwo. Rzecz iście przerażająca. Ale niech droga pani zna mą łaskę, wybaczę to pani.-rzucił z miną milorda.
-Dziękuję!-zakrzyknęłam i skłoniłam się dworsko zamiatając podłogę włosami. Chłopak uśmiechnął się lekko. Oparł się ręką o ścianę i spojrzał mi w oczy.
-Wybrałabyś się ze mną na basen?-spytał.
-O której?
-Nie wiem... Za godzinę? Co Ty na to?
-Ok. Spotkajmy się już w środku.-powiedziałam i poszłam do mojego pokoju. Przechodząc przez salon wzięłam z parapetu moją książkę. Weszłam do siebie i usiadłam na łóżku, doczytałam do końca rozdziału i poszłam wygrzebać z szafy strój kąpielowy. Czarne bikini. No cóż, nie miałam tu innego. Wzięłam małą torbę sportową, weszłam do łazienki i założyłam strój pod ubranie. Do torby spakowałam ręcznik, klapki i rzeczy na przebranie. Wyszłam z pokoju i skierowałam się na basen. Weszłam do szatni, zdjęłam ubrania, założyłam klapki, wzięłam ręcznik i wyszłam z szatni. Związałam włosy w koka, zostawiłam ręcznik i klapki przy leżaku, i ruszyłam do jacuzzi. W tym momencie z męskiej szatni wyszedł Michael.
<Michael?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz