Hmm,ten nowy wydawał się zbyt pewny siebie. Tak jakby robił mi łaskę, że na niego
patrzę. Wzruszyłam ramionami i kiedy zniknął za rogiem podążyłam do sypialni. Tak jak
wszyscy, kiedy przyszła moja kolej poszłam się umyć. Zimny prysznic pozwolił mi trochę
ochłonąć po dzisiejszym dniu. Ubrana w ciepły, szary dres udałam,ze kładę się spać. Gdy, wszyscy zgasili już lampy i telefony,jedynym źródłem światła był księżyc za oknem. Usiałam na łóżku i rozejrzałam się po pokoju, przyzwyczajając się do ciemności. Wszyscy smacznie spali. Po cichu założyłam kapcie i na palcach wymknęłam się nie zauważona z sypialni. Ślizgając się po kafelkach weszłam do ciemnego na pierwszy rzut oka salonu. Już miałam podejść bliżej, gdy zauważyłam,że ktoś siedział na kanapie. Cichuteńko podeszłam do sofy naprzeciwko telewizora.
Na oblicze chłopaka padał cień z telewizora,który nie został wyłączony. Szybko,więc
odszukałam pilota i przełączyłam na kanał,na którym zaczynał się własnie mój ulubiony serial.
- Wstawaj skarbie. - szepnęłam śpiącemu Benjaminowi do ucha
<Benjamin?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz