Upadłam z całej siły na lód.
-Kur*a !-Krzyknęłam.
-Sierota.-Powiedział nadjeżdżający Aaron.
-Ale boli...-Zwijałam się z bólu.
Aaron pomógł mi wstać. Zdjęliśmy łyżwy i oddaliśmy do kantorka.
-Możesz chodzić?-Zapytał.
-Tak. Upadłam po prostu.-Odpowiedziałam.
Poszliśmy się jeszcze przejść po mieście. Nagle przeszliśmy obok schroniska. Przypomniała mi się moja suczka, Tamika. Kochałam ją całym serduchem. Podeszłam do szyby.
-Wejdziemy tu na chwilę?-Zapytałam Aaron'a ze łzami w oczach.-Proszę...
-Dobra właź.-Odpowiedział.
Zaczęłam oglądać psy. W jednej klatce zobaczyłam smutną suczkę. Była trochę zaniedbana.
-Poproszę tę.-Powiedziałam stanowczo.-Jaka rasa?
-Owczarek Szwajcarski.-Odpowiedział gruby sprzedawca.
-Można tu dokupić smycz i obrożę?-Zapytałam.
-Tak.-Powiedziała wchodząca pani.Widocznie szefowa.
Wróciliśmy do akademii.
<Aaron?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz