- Tyle wytrzymałam to jeszcze wytrzymam.-Powiedziałam, a Aaron się uśmiechnął i zapalił samochód. Chłopak jechał powoli i uważnie. Omijał każdą dziurę na drodze. Jechaliśmy przez las, a samochód zaczął rzęzić. Aaron zatrzymał samochód i wysiadł. podniósł maskę do góry, a z pod niej wydostały się kłęby gazu. Wygramoliłam się z samochodu i oparłam o drzwiczki.
-Jesteśmy jakiś kilometr od szpitala, i nie ma tu zasięgu, ani żaden samochód tędy zbytnio nie jeździ.-Powiedział i podszedł do mnie.-Wskakuj na barana.
-Chyba żartujesz?
-Nie gadaj tylko wskakuj.-Powiedział, a ja się wgramoliłam na jego plecy uważając na nogę.
Aaron
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz