Poszliśmy do stajni. Weszłam do boksu Grajka, a Aaron przyniósł szczotki. Wzięłam zgrzebło i zaczęłam czyścić wałacha. Chłopak zrobił to samo tylko, że z drugiej strony. po półgodzinie wyszliśmy z boksu.
-I jakoś mi się nic nie stało.-Powiedziałam i uśmiechnęłam się.
Aaron
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz