-Ja też już będę się zbierać.-Powiedziałam i ruszyliśmy z powrotem w stronę akademii. Jechaliśmy przez las, kiedy Anioł nieoczekiwanie stanął i zaczął nerwowo przebierać kopytami w miejscu. Ponagliłam go, żeby szedł do przodu, ale on tylko zarzucił łbem i zaczął się cofać.
-Aaron coś jest nie tak.-Powiedziałam, a chłopak odwrócił się i spojrzał na mnie. podjechał bliżej i złapał Anioła za pasek policzkowy i chciał zachęcić go do pójścia do przodu. Nagle usłyszeliśmy wycie wilków, a Anioł stanął dęba i popędził ze mną na grzbiecie do tyłu. Trzymałam się kurczowo jego grzywy, żeby nie spaść. Pędził tak i pędził i nie miał zamiaru się zatrzymać. Złapałam mocno wodze i odchyliłam się do tyłu. To nic nie dało, a tylko spowodowało mój upadek. Puślisko pękło, a ja się zachwiałam i po bryknięciu wałacha spadłam na ziemie. Próbowałam się podnieść, ale nie mogłam noga bolała mnie jak ch.olera.
Aaron
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz