Odwróciłem głowę w stronę Ashley. Spojrzałem na nią, ale już po chwili zwróciłem głowę w stronę tam tego chłopaka.
- No dawaj ją! - warknął.
- Wygrałem, sam mówiłeś... Wygrany ją bierze. - odparłem spokojnym głosem.
Spiorunował mnie spojrzeniem, po czym rzucił jeszcze chłodny wzrok na Ashley i odszedł.
- Wsiadaj do auta. - mruknąłem.
- Um... Ale...
- Jedziesz. - powiedziałem.
- Ale Ari! Ja nie chcę!
Złapałem ją za podbródek.
- Jedziesz czy ja mam jechać i mam ryzykować moje życie to tam pikuś, ale twoje życie jest ważniejsze. - powiedziałem.
Puściłem jej podbródek i poszedłem usiąść na miejsce pasażera z przodu.
Ashley?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz